Maryla Rodowicz w jednym z udzielonych nam wywiadów zapewniała, że

Ja nie miałam właściwie kontaktu z tamtą władzą. Władcy oddzielali się wówczas od narodu. Nie było nawet okazji, żeby ich poznać. Pierwszy raz znalazłam się w Pałacu Prezydenckim , kiedy urząd prezydenta piastował Aleksander Kwaśniewski.

Następnie Rodowicz przyznała, że nie zdziwiłaby się, gdyby w tamtych czasach była nagrywana przez SB, bowiem słyszała, że służby założyły jej teczkę.

Tymczasem wdowa po generale Kiszczaku twierdzi, że to nieprawda. Maria Kiszczak, w rozmowie z Wojciechem Jagielskim w Superstacji wyznała, że jej mąż nie tylko nie podsłuchiwał Maryli Rodowicz, ale także jej pomagał:

Ona z zespołem swoim wyjeżdżała do Związku Radzieckiego, do Moskwy i tam bardzo dobrze zarabiała. A kiedy jeden z jej muzyków zrobił jakąś aferę, to zabroniono jej tych wyjazdów. Wówczas przybiegła do mojego męża, żeby jej pomógł. Mąż rzeczywiście miał te kontakty z przedstawicielami Rosji w Polsce i pomógł jej, znów mogła wyjeżdżać i zarabiać.

Maria Kiszczak jest oburzona, że po latach Maryla Rodowicz śmie oskarżać jej męża o podsłuchy:

Niewdzięczność jej polega na tym, że zaczęła na antenie pleść głupoty, jaką to jej Kiszczak krzywdę zrobił, że ją nagrywał, coś tam naświetlał. Myślę, że to jest nieuczciwe, jak bym tak nie potrafiła.