Informacje o zgrzycie, do jakiego doszło pomiędzy Piotrem Adamczykiem i Tomaszem Karolakiem podaje "Rewia". Wszystko zaczęło się od tego, że Kate Rozz, której prawdziwe nazwisko brzmi Katarzyna Gwizdała, miała zostać gospodynią emitowanego w TVP1 "The Voice of Poland". Niestety zanim program w ogóle zdążył zadebiutować na antenie, żonie Adamczyka podziękowano za współpracę, gdyż nie sprawdziła się przed kamerą. Aktor postanowił więc pomóc małżonce i zaczął szukać dla niej pracy wykorzystując swoje rozległe kontakty w show biznesie.

Reklama

Jedną z pierwszych osób, do których ponoć zwrócił się z prośbą o przysługę, był jego dobry kolega, Tomasz Karolak, który jest twórcą i dyrektorem teatru Imka. Niestety, jak podaje "Rewia", kiedy Karolak został poproszony o załatwienie roli Kasi Gwizdale, stanowczo odmówił:

Dał mu jasno do zrozumienia, że nie wyobraża sobie współpracy z jego żoną. Podobno pani Kate wyjątkowo źle wypada nie tylko przed kamerami, ale również na deskach teatralnych. Znana jest także z chimerycznego charakteru oraz pedantycznego podejścia do wyglądu. Pozostali aktorzy ani myślą grać na jednej scenie z amatorką. Nawet dla przyjaciela Tomasz Karolak nie mógł zaryzykować rozpadu zespołu lub pogorszenia atmosfery w teatrze. Dosyć miał ostatnio kłopotów. - pisze "Rewia"

Tygodnik twierdzi, że w relacjach obu aktorów pojawił się więc mały konflikt. Adamczyk ma ponoć pretensje do Karolaka o niezałatwienie roli jego żonie, Karolak zaś nie rozumie, jak jego kolega mógł w ogóle poprosić go o taką przysługę.

Jak sądzicie, czy męska przyjaźń przetrwa ten konflikt?