Maciej Stuhr, w jednym z wywiadów wyznał, że w oczach wielu osób, po roli w filmie "Pokłosie" przestał być Polakiem. Wodą na młyn dla przeciwników filmu i udziału w nim Macieja Stuhra, stają się wypowiedzi aktora, który w kolejnych wywiadach broni swojej decyzji  i słuszności powstania takiego właśnie obrazu. W rozmowie z serwisem stopklatka.pl, powiedział:

Nigdy się nie mówi o nas źle, to znaczy my nie mówimy o sobie źle. Jest Skrzetuski, Wołodyjowski, powstanie warszawskie, powstanie styczniowe, przywiązywaliśmy dzieci pod Cedynią jako tarcze i to jest super, znaczy to jest najlepsze co Polskę spotkało - wylicza z ironią Stuhr. Nigdy nie ma spojrzenia na naszą historie z punktu widzenia, że zastanówmy się, to nie było dobrze. (...) Jeśli chcemy być coraz lepszymi ludźmi, musimy też pamiętać o tych rzeczach, które nam nie wyszły - powiedział.

Wypowiedź aktora jeszcze bardziej oburzyła internautów. Błyskawicznie powstają kolejne inicjatywy mające na celu skrytykowanie, a także wyśmianie Macieja Stuhra, który naraził się nie tylko rolą w filmie "Pokłosie", ale jak twierdzą, także brakiem wiedzy historycznej. Internauci wypunktowali błędy aktora prostując, iż incydent, o którym wspomniał, czyli przywiązywanie dzieci do tarcz (a raczej maszyn oblężniczych) miało miejsce podczas bitwy pod Głogowem i dokonywali tego Niemcy, a nie Polacy.

Jedna z takich stron powstała na portalu Facebook. Pod hasłem "Maćku Stuhrze zagraj w filmie o dzieciach z Cedyni!" użytkownicy zamieszczają kolejne zdjęcia aktora z szyderczymi komentarzami. Na jednym z nich Stuhr stojąc na scenie wyznaje "Następny film chcę nakręcić o tym, jak Batory w 1968 wyrzucił z Polski murzynów ...". Inny zaś przedstawia aktora, który do mikrofonu mówi "A wiecie, że Piłsudski zamknął Mandele w Berezie?".

Sam aktor dystansuje się do całej sytuacji i jak przekazała dziennikowi.pl jego menadżerka, nie zamierza wchodzić w polemikę, ani udzielać komentarzy.