"Jako rasowy aktor charakterystyczny był nieodzowny w zespole. Tworzył barwne postacie, które przemawiały do wyobraźni widza. Szalenie ambitny i pracowity piął się w górę. W życiu prywatnym skromny, prosty i bezpośredni. O dużym poczuciu humoru" - tak o Wacławie Kowalskim w 2006 roku pisał we wspomnieniu Witold Sadowy, również aktor i publicysta teatralny.

Reklama

"Jego talent, wrodzona „vis comica” i znakomicie zagrana rola Pawlaka, kresowego chłopa osiadłego na ziemiach odzyskanych, bawią do łez i zachwyca kolejne pokolenie widzów" - dodał Sadowy.

Kogo grał Wacław Kowalski?

O tym, że stworzył wiele kultowych postaci, często drugo i trzecioplanowych nie trzeba nikogo przekonywać. Miłość widzów zyskał najpierw rolą Kazimierza Pawlaka w filmie "Sami swoi", który miał premierę w 1967 roku a potem w serialu "Dom", gdzie wcielał się w postać Ryszarda Popiołka.

To tam padały słynne wypowiadane przez niego kwestie takie jak: ""Koniec świata", "O, tu się zgina dziób pingwina", czy "Pan Jezus jest cierpliwy, ale jak którego dnia zejdzie z krzyża, jak cię kopnie w…". Choć talentu nie można mu odmówić, on sam nie od razu wybrał aktorską drogę w swoim życiu. Chciał być nauczycielem i nawet pracował w zawodzie.

Wacław Kowalski po tragicznej śmierci syna zrezygnował z aktorstwa / AKPA
Reklama

O tym, że miał komediowy dryl opowiadali jego sąsiedzi. - Gdy Wacek siadał na niej z gitarą, wokół zbierali się młodzi mieszkańcy Gnojna. A ten śpiewał i rozbawiał wszystkich. Doskonale pamiętam, że często jego matka wychodziła z domu i go uspakajała. A on i tak wszystko obracał w żart - wspominał Kazimierz Szpura, jeden z sąsiadów.

Wacław Kowalski stracił dwie bliskie mu osoby

Kowalski nie miał łatwo w życiu. Gdy był młodym chłopakiem stracił bliskie mu osoby. Najpierw w wyniku nieszczęśliwego wypadku zmarł jego ojciec. Podczas pracy w kuźni odłamek metalu wpadł ojcu aktora do oka. - Niedługo po przeprowadzonej w Warszawie operacji zachorował na zapalenie opon mózgowych i organizm poddał się - wspomniał w jednej z rozmów syn aktora, Jan Bartłomiej Kowalski. Wacław Kowalski miał trzy siostry. Jedna z nich, 12-letnia Józia, utopiła się w Bugu.

Aktor w 1937 roku skończył Seminarium Nauczycielskie i zaczął pracę w Instytucie Pedagogiki Specjalnej. Niestety wojna sprawiła, że musiał przerwać naukę. Trafił do podchorążówki w Siedlcach. To właśnie służba zmieniła jego życie. Tam Kowalski poznał swojego imiennika - Wacława Osikowskiego z Białej Podlaskiej. Kolega przedstawił mu swoją siostrę a Kowalski od razu się w niej zakochał. Pobrali się w 1943 roku w bialskim kościele Św. Anny, a niedługo potem wyjechali do Konstantynowa.

Wacław Kowalski o swojej młodości: Poznaliśmy prawdziwy koszmar wojny

Aktor zarabiał na życie kolczykowaniem zwierząt. Po wyzwoleniu wrócili do Białej Podlaskiej.

- Na podwórko wpadł Niemiec na spienionym koniu i zażądał mydła. Gdy się umył, podjechał samochód i go zabrał. Koń został, lecz nie na długo. Podczas bombardowania zwierzę znikło. Zaraz po tym przez wieś przeszli żołnierze Armii Czerwonej. Gdy wreszcie nastała cisza, wziąłem mamę na rower i ruszyliśmy w stronę Białej Podlaskiej. To, co zobaczyliśmy na trasie, było wstrząsające. Wszędzie leżało mnóstwo zwłok. Poznaliśmy prawdziwy koszmar wojny - opowiadał w rozmowie ze swoim synem.

Jego talent dostrzegł Kazimierz Dejmek

Swojego pierwszego syna Wacław i jego żona Stanisława powitali na świecie w 1946 roku. Kowalski chwilę później postanowił wrócić na studia. Marzyła mu się opera, bo śpiewał barytonem. Naukę podjął w łódzkim Konserwatorium Muzycznym. To tam dostrzegł go Leon Schiller, który po kilku występach Kowalskiego w jednym z jego programów, zaproponował Podlasianinowi etat.

Wacław Kowalski został pochowany w Brwinowie w rodzinnym grobie / AKPA

Na tym się nie skończyło. Kazimierz Dejmek postanowił zatrudnić go w Teatrze Nowym. Pracował tam do lat 50., potem Kowalski wraz z rodziną przeniósł się do Brwinowa pod Warszawą. Zamieszkali w domu, który kupił im teść. W 1956 roku Wacław Kowalski po raz drugi został ojcem - Macieja. Obydwaj synowie świetnie się uczyli i wybrali studia medyczne.

Wacław Kowalski dojeżdżał do pracy w teatrze pociągiem i to tam uczył się kwestii. - Potrafił się wyłączyć i chłonął poszczególne kwestie. Gdy miał wątpliwości co do ich zagrania, odwoływał się do opinii mamy, która była surową recenzentką - wspominał Jan.

Kto był pierwowzorem postaci Pawlaka z filmu "Sami swoi"?

Popularność przyniosła mu jego rola Pawlaka w filmie "Sami swoi". Widzowie od razu pokochali Kazimierza Pawlaka, który mówił podlaską gwarą. Okazuje się, że to sam Kowalski zasugerował reżyserom, że jego postać powinna mówić w ten sposób.

-A pierwowzorem postaci Pawlaka był Kazimierz Waszczuk z Serpelic, u którego zatrzymywaliśmy się, gdy przyjeżdżaliśmy na letnisko. Tata często się z nim przekomarzał, a później wspaniale go naśladował. Choć w domu mówił czystą polszczyzną, bez żadnych naleciałości. I jeszcze bardziej lubił Podlasie, bo tego regionu przecież trudno nie lubić - opowiadał syn aktora.

Popularność, jaką zyskał dzięki tej produkcji, nie przełożyła się na żadne nagrody. Sąsiedzi często krzyczeli do niego "Pawlak, podejdź no do płota", co zaczęło go męczyć. Kowalski na co dzień nie był żartownisiem. - Pamiętam go jako ojca surowego, wymagającego porządku i utrzymującego z synem dystans - wspominał Jan.

Dlaczego Wacław Kowalski zrezygnował z roli Popiołka w serialu "Dom"?

Kolejną świetną rolą Kowalskiego była ta, którą zagrał w serialu "Dom" Jana Łomnickiego. Dozorca Popiołek szybko podbił serca widzów i krytyków. I choć wyglądało, że to nie będzie jego ostatnia wielka kreacja, wszystko zmieniło się, gdy spotkała go kolejna życiowa tragedia.

Dwa lata po nakręceniu pierwszych odcinków serialu, w wypadku samochodowym zginął jego ukochany syn - Maciej. Chłopak miał zaledwie 26 lat. Ta strata sprawiła, że aktor stracił radość życia i nie chciał grać. Zmagał się z depresją i nigdy nie pogodził się ze śmiercią dziecka.

Na co zmarł Wacław Kowalski?

Mimo, że twórcy serialu "Dom" próbowali go przekonać do dalszej gry, on nie chciał o tym słyszeć. Podczas jednej z wizyt pokazał im odwrócony do ściany telewizor. - To mnie już nie interesuje - miał wtedy stwierdzić.

Poświęcił się swojej działce i to tam spędzał najwięcej czasu. Zmarł 27 października 1990 roku w drodze do szpitala. - Tata czasami zgłaszał bóle w okolicy mostka, ale mimo 74 lat był zdrowy. Lubił pracować w domu i w ogródku, hodował pszczoły i robił zakupy. Gdy 27 października 1990 roku wpadłem przypadkowo do rodziców, by dowiedzieć się, co u nich słychać, tata drzemał. Wychodząc, spojrzałem na niego przez uchylone drzwi i coś moim lekarskim oczom zaczęło nie pasować. Podszedłem do niego, poruszyłem. Zobaczyłem, że ciężko oddycha i jest nieprzytomny - mówił syn, który został anastezjologiem.