Wczoraj do mediów trafiła wiadomość, że słynąca z walki o szeroko pojętą tolerancję i wolność kobiet Lizzo została oskarżona przez byłe pracownice o przemoc i krzywdzące traktowanie.

>>> ZOBACZ>>>Lizzo oskarżona o przemoc (również seksualną!) przez byłe tancerki. Zareagowała sama Beyonce

Reklama

Dziś gwiazda postanowiła odnieść się do sprawy i opublikowała na Instagramie, w którym napisała kilka zdań wyjaśnienia. Z treści oświadczenia nie wynika jednak, że przyznaje się do winy.

"Ostatnie dni były niesamowicie trudne i przytłaczająco rozczarowujące. Moja etyka pracy, moralność i szacunek zostały zakwestionowane. Mój charakter został skrytykowany. Zwykle nie odpowiadam na fałszywe zarzuty, ale są one tak niewiarygodne i zbyt oburzające, by się nimi nie zająć.

Te sensacyjne historie pochodzą od byłych pracowników, którzy publicznie przyznali, że powiedziano im, że ich zachowanie w trasie było nieodpowiednie i nieprofesjonalne", napisała Lizzo.

Jeszcze zanim wyłączyła możliwość komentowania postu, pojawiło się pod nim wiele opinii obserwatorów. Zdania jak zwykle są podzielone. Część osób wyraża solidarność z oskarżoną. Inni wierzą oskarżycielkom i rozgoryczeni piszą wprost, że ujawnienie skandalu nic nie zmieni - podobnie jak miało to miejsce w wielu innych przypadkach, gdy znane postaci krzywdziły innych, nie były właściwie karane, a w dłuższej perspektywie w ogóle nie ponosiły konsekwencji swoich czynów.

Też myślicie, że sprawa "rozejdzie się po kościach"?