W filmie "365 dni" Tomasz Stockinger wcielił się w postać ojca głównej bohaterki, którą zagrała Anna Maria Sieklucka. Produkcja powstała na podstawie książki Blanki Lipińskiej o tym samym tytule.

Aktor w rozmowie z Plejadą przyznał, że jest rozczarowany tym, jak wygląda to, co finalnie powstało. W rozmowie oprócz Tomasza Stockingera brał udział jego syn Robert. To on pierwszy obejrzał "365 dni" i powiedział ojcu, co o tym sądzi.

Reklama

Nie wiedziałem, co to będzie. Tata też nie. Natomiast od początku było wiadomo, że jego partnerką ekranową będzie Grażyna Szapołowska. Żal więc byłoby nie skorzystać z takiej propozycji. Natomiast w czasie, kiedy odbywała się premiera "365 dni", tata był ciężko chory i nie mógł w niej uczestniczyć. Poszedłem więc do kina i zdałem mu relację z tego, jak mi się podobało. I w drugiej części filmu nie wziął już udziału - mówił Robert.

Stockinger o filmie "365 dni": Wyszło z tego coś, czemu daleko do erotyku

Tomasz Stockinger zapytany o to, czy to syn mu tego odradził, odpowiedział, że "nie trzeba było mu tego odradzać".

Dużo mówiło się o tym filmie. Celem jego twórców było stworzenie pierwszego polskiego erotyku. Zarówno Blanka Lipińska, jak i reżyserzy chcieli nakręcić coś przełomowego – coś, co przejdzie do historii kinematografii. Ale chyba ich to przerosło. To się po prostu nie udało - powiedział aktor.

Stockinger dodał, że "efektem był rozczarowany".

Inaczej to sobie wyobrażałem. Wyszło z tego coś, czemu daleko do erotyku. Choć, oczywiście, sceny erotyczne mnie nie dotyczyły - mówił.