O Jerzym Stuhrze zrobiło się ostatnio głośno, gdy okazało się, że prowadził auto pod wpływem alkoholu. 1 marca sąd orzekł, że jest winny. Został skazany na karę grzywny w wysokości 200 stawek dziennych w kwocie 60 zł. Kwota ta została wyliczona na podstawie zarobków aktora, które mają wynosić 6 tys. zł miesięcznie. Dodatkowo aktor dostał 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, a także obciążono go kosztami procesowymi.

Reklama

W podcaście "WojewódzkiKędzierski" Maciej Stuhr powiedział, że dla niego sytuacja ta była bardzo trudna.

Mamy teraz całkowicie nową relację. Mój tata jest bardzo starszym panem. Miał dwa lata temu dość mocny wylew i jest innym człowiekiem, niż był. Nasza relacja jest budowana na nowo w wielu rejonach. To nieszczęście, które się przytrafiło, było jakimś testem i strasznie trudną sytuacją. Cokolwiek teraz powiem, to jutro będzie headlinem - powiedział Maciej Stuhr.

Przyznał, że było mu bardzo smutno i był to dla niego trudny czas. Przyznał, że "stara się wygłupiać, szukać żartów, bo one pozwalają mi łatwiej przechodzić przez życie, coś zrozumieć".

Stuhr odpowiedział także na pytanie, czym obecnie jego ojciec dojeżdża do pracy.

Tata jest na OIOM-ie i niczym nie dojeżdża. Wózkiem inwalidzkim czasem jedzie sobie na spacer - wyznał.