Agnieszka Fitkau-Perepeczko lata temu wcielała się w serialu "M jak miłość" w postać Simony, przyjaciółki Barbary Mostowiak granej przez Teresę Lipowską.

Reklama

Napisała również książkę o kulisach produkcji. Jedyną osobą, która odmówiła jej współpracy i wypowiedzenia się na potrzeby publikacji, był Witold Pyrkosz.

Fitkau-Perepeczko opisała to na swoim Facebooku.

Któregoś dnia wspólnej pracy na planie poprosiłam Witolda Pyrkosza o maleńki wywiad na temat jego pracy, kariery tłumacząc mu, że piszę taką książkę i sama grając małą rólkę, ośmielam się poprosić o te kilka chwil uwagi - napisała.

Popatrzył na mnie, jakbym była śliską jaszczurką obdartą ze skóry i rzekł: "Na mojej du*ie nie będziesz zarabiać pieniędzy...". I dodał: "Nigdy!" - opisuje dalszą rozmowę z Pyrkoszem.

Tego wieczoru z płaczem zadzwoniłam do Marka do Częstochowy, gdzie był dyrektorem teatru. Przecież to był jego starszy kolega z "Janosika". Może coś zaradzi. "Kiciu nie przejmuj się!", wołał Marek do słuchawki. No i Kiciuś z miejsca przestał się przejmować... Ale nasza wzajemna niechęć przetrwała forever... A mogło być tak przyjemnie... - wyznała.

Dociekliwi fani dopytywali o powód sporu między nią a Pyrkoszem.

Myślę, że był świetnym drugoplanowym, charakterystycznym aktorem. Miał trudny charakter i dużo zazdrości. Ja w serialu znalazłam się niespodziewanie i odniosłam nawet mały sukces, który w jego głowie się nie mieścił. Poniżał mnie i ośmieszał przed całą ekipą i cała ekipa to widziała. Mówił o mnie bzdury, kłamstwa w wywiadach w telewizji i na spotkaniach. Ludzie byli skonsternowani, nie wiedzieli, co myśleć. To było słabe, nie miałam szans na obronę. Często o tym myślę. Sprawił mi wiele przykrości i spowodował dużo łez... - napisała w odpowiedzi na pytania internautów.