Julia Wieniawa wzięła udział w podcaście Żurnalista. Opowiedziała w nim o początkach swojej kariery i krytyce, jaka na nią spada.

Reklama

Zrobiła to w dosyć ostrych słowach.

Niestety u mnie tak jest, że co nie pierdnę, to wszyscy o tym piszą, dlatego się staram gdzieś tam mądrze to wszystko prowadzić... - mówi o zainteresowaniu mediów.

Przecież ja jestem dzi*ką, ja mam trzy związki i jestem dzi*ką. Ja jestem pucharem przechodnim. Tak piszą, bo byłam w trzech związkach - żali się. Mam 23 lata i co ja zmieniam facetów jak rękawiczki? Co to, ku*wa, jest za ocenianie? - stwierdziła rozsierdzona.

Jestem młodą osobą. Już widzę, jak te wszystkie kobiety, które mnie tak nazywają, się za przeproszeniem nie bzykały w kiblu na melanżu... Akurat to nie jest mój styl, ale no heloł?! Młodzi ludzie się bawią! - tłumaczyła.

Wspomniała także jedną z imprez.

Raz w życiu miałam taką sytuację, że poszłam na imprezę. Miałam wrócić o drugiej, bo o ósmej miałam transport i skończyłam imprezę o 7:50... Pojechałam szybko się przemyć, pojechałam na plan zdjęciowy. To był najgorszy dzień w moim życiu! To była kara dla mnie za to, że byłam na tej imprezie - wspomniała.

Zdarzały się takie sytuacje, jestem osobą młodą...O mnie krąży tyle legend, nie tylko medialnie, nawet w towarzystwie warszawskim...- skwitowała.