Agnieszka Hyży kilka miesięcy temu na swoim Instagramie w dość długim i szczerym wpisie zdradziła, że kilka razy straciła ciąże i było to dla niej bardzo traumatyczne przeżycie.

Reklama

Po jej poście wiele gwiazd zaczęło dzielić się swoimi traumatycznymi przeżyciami.

W najnowszym odcinku "Miasta Kobiet" Hyży po raz pierwszy opowiedziała więcej o emocjach, jakie jej wówczas towarzyszyły, a także zdradziła, co czuł jej mąż Grzegorz Hyży.

Zdradziła, że o dziecko starali się bardzo długo.

Stan, w którym się znajduje, czyli jestem w ciąży i spodziewam się dziecka, nie jest efektem sprzed dziewięciu miesięcy, tylko jest wieloletnim procesem i mówię to świadomie, bo była to walka, było to marzenie, które w naszych głowach zakiełkowało wiele, wiele lat temu. Kiedy poznaliśmy się z Grzegorzem pomyśleliśmy, że chcielibyśmy mieć wspólne dziecko. (...) Wydawało mi się, że to będzie proste do spełnienia, a okazało się, że jak to jest możliwe, że dziewczyna, która jest zdrowa, w sile wieku, nic jej nie dolega, wszystko teoretycznie ma, może mieć jakieś problemy zdrowotne - wyznała Agnieszka Hyży.

"To jest taka największa trauma"

Za pierwszym razem to jest chyba taka największa trauma i największy szok, ja też nie ukrywam tego, że to nie jest jednorazowa historia, tylko kilka razy doświadczenie tego mnie niestety spotkało. Za tym pierwszym razem jest taka jedna wielka niewiadoma, jest mało informacji na ten temat, zarówno pod kątem medycznym jak i opieki psychologicznej, że ten moment wspominam traumatycznie - powiedziała.

Hyży powiedziała też, jakie pytania w takiej sytuacji irytują najbardziej.

Pamiętam problem z rodziną, która obchodziła się wtedy ze mną, z nami jak z jajkiem. Nie wiedzieli, czy pytać. Pytania: "Jak się czujesz?" bardzo mnie irytowały. Pytania: "Jak sobie z tym poradziliście?" kompletnie mnie wybijały i wyprowadzały z równowagi. Myślę, że na to nie ma złotego środka i nie ma recepty (...), a potem za każdym kolejnym razem to brzmi tak (spłycając te kolejne doświadczenia) trochę inaczej, bo np. nauczyliśmy się nie informować naszych bliskich, to była nasza taka zasada. Moja mama dowiedziała się o ciąży, kiedy byłam w piątym czy szósty miesiącu, kiedy już było coś widać, kiedy miałam pewność, że wszystko już jest w porządku i było wielkie zdziwienie, jak ja mogłam nie powiedzieć. Mogłam nie powiedzieć, dlatego, że wystarczyło mi już, że sama musiałam nosić tę informację, więc nie do końca chciałam, żeby inni też ją nosili i znów byli skrępowani tymi doświadczeniami - wyznała.

Czas powoduje, że zaczynasz to układać w głowie i godzisz się z tym, że taka sytuacja miała miejsce. Bardzo ważna jest relacja z partnerem, każdy ma inaczej. Są ludzie, którzy o tym dużo rozmawiają, ale my chcieliśmy przejść z tym do porządku dziennego, nie rozszarpywaliśmy tych emocji na kawałki - dodała.

Mój mąż jest introwertykiem, jest artystą, więc on generalnie na życie jest bardziej zamknięty, bardzo trudno mu mówić o swoich emocjach, on je raczej wyraża w tym co robi. On mi parę razy powiedział, że to, że on nic nie mówi, albo nie wykrzyczy czegoś, to nie znaczy, że on tego nie przeżywa. Myślę, że za każdym razem to było przepracowane przez niego w samotności, i widziałam, że za każdym kolejnym razem, kiedy próbowałam się cieszyć, on się wycofywał - powiedziała.