W rozmowie z tygodnikiem "Wprost" Monika Zamachowska mówi, że "bycie zakochaną przez dziesięć lat było niezwykle męczące, bo jednostronne".

Reklama

Wyznaje, że nie spodziewała się, że Zbyszek odejdzie, mimo że ją zdradził.

Byłam w szoku. (...) mnie cały czas wydawało się, że lecę na skrzydłach miłości. Gdy mąż się wyprowadził, zadzwoniła do mnie jego prawniczka (...). Uświadomiłam sobie, że byłam naiwna, że miałam w głowie fałszywy obraz rzeczywistości - mówi w rozmowie z Pauliną Sochą-Jakubowską.

Wydawało mi się, że kłopoty, które mieliśmy - ze zdradą męża włącznie - to były kłopoty jak w innych związkach. (...) oczywiście szukam winy w sobie, szukam uzasadnienia, jak mogło do tego dojść, że za chwilę będę potrójną rozwódką. Zmarnowałam nam trochę życia - dodaje.

Co powodowało konflikty między aktorem i dziennikarką?

Jednym z powodów konfliktu miało być to, że Zamachowski chciał, by dzieci dziennikarki wyprowadziły z domu. Miał mieć również pretensje, że "dzieli się ich życiem z mediami".

Od początku tego związku ja chyba lepiej radziłam sobie z faktem, że jesteśmy osobami publicznymi - ocenia Monia.

Wyznaje także, że "była wściekła", że Zamachowski z wyprowadzki zrobił publiczną "farsę".

Nie ma jednak żalu do Zbyszka i jego nowej partnerki. Zdradziła również, że chce wrócić do swojego dawnego nazwiska "Richardson".