Młodzi może lekceważą taką muzykę albo nawet nie znają, ale nie ma wątpliwości, że jakiś rozdział w polskiej muzyce i rozrywce się zamknął - napisał Andrzej Duda.

Reklama

Tymczasem sam Krawczyk mówił, że młodzi ludzie przychodzą na jego koncerty a on chętnie by z nimi śpiewał, a nawet rapował.

Co Krzysztof Krawczyk sądził o hip-hopie?

Ja sam o hip-hopie zawsze wyrażałem się dobrze. Uważam, że w tekście rapowanym można dużo wyrazić, zarówno tych pozytywnych, jak i buntowniczych czy wojowniczych skarg na życie, na otaczający nas świat. Jak dostanę propozycję nagrania płyty z młodymi, myślę, że nie zabraknie tam hip-hopu. Dla mnie największym zaskoczeniem była propozycja zaproszenia mnie na Hip Hop Kemp, festiwalu tego gatunku muzycznego w Czechach. Istnieje tylko jedno niebezpieczeństwo w tym wszystkim. Nie chciałbym, aby to zostało odczytane, jako chęć podlizania się młodemu pokoleniu, że koleś się starzeje i podlizuje młodym, żeby mieć kasę. To zabawne swoją drogą, że młodzież przychodzi na moje koncerty, a przeróbki moich piosenek królują w sieci. Daje mi to dużo satysfakcji - mówił w rozmowie z Tygodnikiem TVP.

Z kolei w rozmowie z Onet.pl mówił, że cieszy go uznanie ze strony młodych ludzi, którzy licznie przychodzą na jego koncerty.

Bałem się, że w pewnym momencie same staruszki będą na mnie przychodzić, a tu patrzę: są 20-latkowie, przychodzą i śpiewają moje piosenki, tańczą. To ciekawe, skąd mnie znają... Przychodzą sami, bez rodziców! Widocznie im się moje piosenki spodobały - mówił Krzysztof Krawczyk.

Opisywał, jak uczy ich odpowiedniego śpiewania przeboju "Chciałem być...".

Ja im mówię, że teraz zaśpiewam coś takiego: "Chciałem być...". I wszyscy: "Marynarzem!". Ja na to: "Źle! Tam jest taka przerwa: »Chciałbym być, cyt, cyt, marynarzem«, musicie odczekać tak, jak w chórze!". Tak ich uczę na koncercie - śmiał się.