Syn Zenona Martyniuka stawił się przed sądem za kierowanie samochodem bez prawa jazdy, oraz złamanie tym samym kwarantanny.

Reklama

Daniel stracił prawo jazdy w 2018 r. kiedy prowadził samochód pod wpływem narkotyków. Stracił swoje uprawnienia na kierowanie pojazdami na trzy lata, do 2021 r. Niestety nie trzymał się wytycznych i zgodnie z ustaleniami śledczych co najmniej pięć razy wsiadał za kierownicę.

Ostatni raz został zatrzymany w kwietniu 2020 r., za co trafił na miesiąc do aresztu. Wyszedł za kaucją i dobrowolnie poddał się karze. Zasądzono mu dwa lata prac społecznych, wpłatę dwóch tys. zł na cel charytatywny i trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów.

Jak tłumaczył się Daniel Martyniuk?

We wtorek w białostockim sądzie odbyła się rozprawa Daniela Martyniuka.

Oczywiście żałuję i nie polecam nikomu takich rzeczy, bo to głupota. A prawo jazdy jest bardzo potrzebne - mówił w rozmowie z "Faktem".

Wiadomo, że nie chciałbym trafić za kratki. Źle wspominam pobyt w areszcie, naprawdę źle. To nie jest miejsce dla mnie. Jest tam ciężko, to jest inny świat - wyznał.

Po rozprawie powiedział, że zawsze łamał zakaz, bo chciał zobaczyć się z córką.