Julia Wieniawa zamieściła zdjęcie, na którym widać, jak wspiera lokalne ubogie dzieci, rozdając im m.in. ubrania.

Reklama

Blogerzy podróżniczy nie poparli takiego zachowania. Ich zdaniem takie gesty mają niewiele wspólnego z pomocą potrzebującym i utrwala negatywne schematy "białych ludzi" w Afryce.

A tak wygląda prawdziwy Zanzibar. Niewyidealizowany przez hotele i resorty. Te uśmiechnięte dzieciaki dorastają w skrajnym ubóstwie. Im brakuje podstawowych rzeczy do życia, nad którymi my nawet się nie zastanawiamy. Dlatego jadąc tu na wakacje warto przeznaczyć część walizki na prezenty w postaci ubranek, butów czy nawet zwykłych kredek i zeszytów. Ich ucieszy wszystko. Serio. Dawno nie widziałam ludzi przepełnionych taką wdzięcznością i miłością - napisała aktorka. Zamieściła też link do zbiórki, którą organizuje jej znajoma. Pieniądze mają być przeznaczone na wybudowanie szkoły z internatem w Kenii.

Jak zauważa Plejada.pl głos w sprawie gestu celebrytki zabrali także polscy podróżnicy, którzy wiele razy przestrzegali przed tego typu zachowaniami.

"Zapewne intencje były czyste"

Widzę i mi przykro. Taka pomoc to nie pomoc. Uczy lenistwa. Część z tych rzeczy trafi na handel. Wręczanie prezentów do "rąk własnych" dla dzieciaków z Afryki to nie pomoc! - napisała Dodo Kintter.

Wypunktowane reguły, jak "nie pomagać w Afryce" zamieściła też Kaja z Globstory. Na liście umieściła m.in. rozdawanie rzeczy, pieniędzy oraz cukierków.

Pomaganie jest jednym z najpiękniejszych odruchów człowieka. Ale wtedy, kiedy się wie, jak i co jest pomocą. Często nie da się tego wiedzieć - odwiedzając po raz pierwszy nowy kraj. Julia Wieniawa wrzuciła relację z rozdawania dzieciakom na Zanzibarze zeszytów, ołówków i ubrań. Zapewne intencje były czyste, spowodowane odruchem serca, a obojętność jest potworna... i boli, jeśli ma się w sobie empatię. Ale niestety, rozdawanie przedmiotów "jakimś dzieciom" w "jakimś miejscu" na wakacjach - to nie jest pomoc... jest wręcz przeciwnie - napisała.