W reportażu Sylwestra Latkowskiego mówiącym o pedofilskim procederze w sopockim klubie Zatoka Sztuki Kuba Wojewódzki został przedstawiony jako jeden z celebrytów, którzy byli bywalcami tego lokalu. Po emisji swojego filmu, reżyser zaapelował zaś do konkretnych postaci polskiego show biznesu, w tym do Kuby, by przerwali zmowę milczenia i ujawnili, co wiedzą na temat przestępczej działalności właściciela Zatoki Sztuki i jego pracownika.

Reklama

Wojewódzki błyskawicznie zareagował na pojawienie się jego wizerunku w filmie "Nic się nie stało" publikując mocne oświadczenie:

W sposób haniebny i kłamliwy starałeś się wmieszać zarówno mnie jak i bliską mi osobę w brutalną aferę kryminalną Zatoki Sztuki. Próba przekonania świata, że bywając tam stawałem się uczestnikiem tamtejszych patologii tudzież ich cichym wspólnikiem to absurd i zwykłe przestępstwo. Przez lata bywałem też w budynkach TVP1, co nie czyni ze mnie waszego wspólnika, kłamcy, lokaja władzy czy aferzysty.
Dramat wielu dzieci molestowanych przez Krystiana W. bywalca i współtwórcy tego miejsca, a także samobójczą śmierć jednego z nich zamieniłeś na oręż politycznej i światopoglądowej nienawiści. To przeraża -
napisał wówczas wściekły dziennikarz

Film Sylwestra Latkowskiego wzbudził ogromne emocje i choć reżyser nie przedstawił w nim żadnych dowodów na powiązanie celebrytów z pedofilskimi czynami, internauci ruszyli do ataku. Wymieniony w reportażu Borys Szyc zaczął otrzymywać pogróżki, podobnie Karolina Korwin Piotrowska, która w dokumencie się nie pojawia, ale ośmieliła się go skrytykować. Prawdopodobnie z podobnym hejtem spotkał się Kuba Wojewódzki, bowiem kilka dni po emisji "Nic się nie stało" przyjechał do radia, w którym pracuje kuloodpornym samochodem i w towarzystwie ochroniarza.

Tak daleko posunięta troska o własne bezpieczeństwo rozbawiła Krzysztofa Rutkowskiego. Na łamach "Super Expressu" słynny były detektyw stwierdził, że Kuba mocno przesadza:

Ci którzy biorą ochronę w takich sytuacjach, popełniają błąd. Wojewódzkiego nikt nie chce zabić, umówmy się. A to co zrobił, zrobił przede wszystkim być może dla swojego spokoju. Ale to jest pewnego rodzaju nić, którą zaczyna się wyciągać i wchodzi się w pewną spiralę sytuacji, gdzie ona się sama nakręca, gdzie niejednokrotnie ci co chronią, sami nakręcają stan zagrożenia

Rutkowski ostro podsumował Wojewódzkiego:

Powiem coś nieładnego, ale muszę użyć tego słowa. Ci którzy biorą ochronę w takich sytuacjach, gdzie dostają jakieś pogróżki, jakieś sms-y, to są po prostu obsrańcy.

Czy Kuba odniesie się do słów byłego detektywa?