Ostatnie trzy miesiące były dla całej polskiej kultury bardzo trudnym czasem, bowiem niemal cała jej działalność została zawieszona. Dość mocno odczuli ten kryzys aktorzy, którzy niemal z dnia na dzień stracili źródła zarobku. Niektórzy głośno narzekali na swój los w wywiadach. Anna Korcz, Joanna Moro, Anna Powierza czy Jacek Poniedziałek wprost mówili o tym, że martwią się o swój domowy budżet.

Reklama

Grażyna Wolszczak również przyznaje, że jej finanse ucierpiały przez pandemię, jednak na razie jej sytuacja nie jest tak dramatyczna, jak niektórych kolegów z branży. W dodatku na dniach wraca na plan, więc znów zacznie zarabiać. W rozmowie z "Faktem" powiedziała:

Jako aktorka to bardzo odczułam. Zamknięcie teatrów to jedno, wstrzymanie planów zdjęciowych to drugie. Tak naprawdę od 10 marca do mojej kieszeni nie wpłynęła ani jedna złotówka, chyba że ktoś zalegał z płatnościami. Jako jednoosobowa działalność gospodarcza korzystam ze zwolnienia z ZUS-u w kwietniu i maju. Z pożyczek w wysokości 5000 zł niech korzystają osoby w sytuacji kryzysowej. Ja jeszcze w takiej nie jestem, już w poniedziałek wracam na plan „Na Wspólnej”. Wczoraj mieliśmy test na koronawirusa, jestem zdrowa

Aktorka dodała także, że martwi się o swój prywatny teatr, który ma wystartować 1 września. Wolszczak ma jednak nadzieję, że do tego czasu obostrzenia związane z ograniczeniem liczby osób na widowni zostaną zniesione, bowiem w przeciwnym razie wystawianie spektakli będzie nieopłacalne.

Pojawiają się pytania: czy ludzie przyjdą? Jak będzie wyglądał nowy reżim sanitarny? Już wiemy, że od 6 czerwca teatry mogą funkcjonować pod warunkiem, że co drugie miejsce będzie wolne. To dość przerażające i niekomfortowe: zarówno dla widzów, jak i aktorów – powiedziała Wolszczak