Dziennik Gazeta Prawana logo

Kukiz: Jacksona odbieraliśmy jak wieśniaka

18 lipca 2009, 14:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rozpoczął się 39. festiwal w Jarocinie. To miejsce było ważne szczególnie dla młodzieży z lat 80. Ale jak widać, dziś wciąż cieszy się dużym powodzeniem. O wyjątkowej publiczności z Jarocina, muzyce rockowej, która jest wiecznie żywa i Michaelu Jacksonie, który przez tamtejszą publiczność był odbierany jako wieśniak opowiada DZIENNIKOWI Paweł Kukiz.

Jarocin był dla mnie Mekką, Częstochową. Przez kilka dni mogłem być w innym świecie. Pojawiają się opinie, że festiwal był sterowany. Być może, ale dzięki tej odrobinie powietrza dochodzącej przez ten wentyl, jakim był Jarocin, mogłem wtedy jakoś przeżyć.

Publiczność w Jarocinie miała niezwykłą siłę. Byli tam ludzie najbardziej kreatywni i odważni, i to było największą siłą tej grupy ludzi. Teraz te osoby pełnią najbardziej prominentne funkcje w państwie.

Tamta młodzież miała inną mentalność. Może to dalekie i odważne porównanie, ale zestawiłbym ją z mentalnością powstańców z Powstania Warszawskiego. Narodziny nowego świeżego spojrzenia na życie, świat i samego siebie.

Przypomina mi się tutaj karykatura przedstawiająca Michaela Jacksona umieszczonego w kapliczce, który trzyma się za genitalia, a przed nią klęcząca staruszka i podpis - "Modlitwa przed kapliczką ze świętym Jacksonem". Ludzie przyjeżdżający do Jarocina uważali właśnie Jacksona w białych skarpetkach i mokasynach za przejaw blichtru i wieśniactwa.

Wszystko to przekładało się na muzykę, bo ludzie wyczuwali, kto jest ich prawdziwym przedstawicielem, a kto chce się tylko wybić. W tamtych czasach Jarocin był jedną z naprawdę niewielu ważnych imprez. Był on jednak wyjątkowy. Teraz mamy czasy konsumpcji, lata 80. były czasem walki. Teraz układamy to, co już zdobyliśmy. Układamy i dopasowujemy do siebie pewne klocki, które kiedyś musieliśmy dopiero zdobywać.

Moja córka, która też słucha tej starej rockowej muzyki, uważa, że tworzyli ją ludzie z potrzeby serca, a tę współczesną tworzą księgowe. I to chyba najlepiej oddaje istotę rzeczy.

Dziękujmy Bogu, że festiwal w Jarocinie przyblakł i że ludzie nie odczuwają potrzeby grania muzyki w takiej enklawie, jak to było kiedyś. Oznacza to, że nie jest źle z naszym codziennym życiem i nie trzeba powtarzać tamtego klimatu.

Dziś Jarocin powinien być festiwalem, który łączy dwa pokolenia. Warto, żeby ludzie z mojej generacji mogli przyjechać teraz do Jarocina ze swoimi dziećmi, aby skonfrontować to, co było kiedyś, ze współczesną muzyką. Ważne, aby Jarocin zaczął na nowo promować nowych twórców i nowe trendy w muzyce i aby zapraszać na niego przedstawicieli różnych rozgłośni radiowych, co ułatwiłoby znacznie start młodym ludziom.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj