Izabela O., 28-letnia kochanka premiera Marcinkiewicza, jest w nim bardzo zakochana. Premier także pała do niej gorącym uczuciem. Para prawie się nie rozstaje, a doświadczony amant dba, by młoda dziewczyna czuła się przy nim cudownie. Jest gotów na wiele, a do tego wydało się, że ma romantyczną duszę: z okazji święta zakochanych >>>zorganizował obiad z "krzepkim miłowaniem" i "purpurowym uniesieniem" w roli przystawek.

Choć zakochanym świetnie się układa, Iza nie przedstawiła jeszcze rodzicom swojego chłopaka. Od dwóch miesięcy para jest zaręczona, a rodzice przyszłej panny młodej nie widzieli zięcia na oczy.

"Super Express" dotarł do mamy panny Izabeli i zapytał kobietę o zdanie na temat związku córki. Pani Jadwiga ma 50 lat, czyli jest rówieśniczką Kazimierza Marcinkiewicza. Całe życie poświęciła wychowaniu dwóch córek. Zaistaniała sytuacja jest dla niej bardzo trudna do zaakceptowania.

Postawa sprawczyni całego zamieszania jest co najmniej dziwna. Dziewczyna zdaje się zupełnie nie troszczyć o opinię swoich rodziców. Choć zakochani bywają ostatnio w Polsce nad wyraz często, ani razu nie odwiedzili mamy i taty Izy razem. Iza zawsze przyjeżda sama. Może 28-latka nie ma czasu na rodzinne obiadki?

Fotoreporterzy "Super Expressu" zbadali tę kwestię dogłębnie. Natknęli się na kochankę byłego premiera w samo południe, gdy wychodziła z luksusowego hotelu Grand. Odbyła krótki ożywczy spacer, po czym udała się do centrum handlowego. Tam spotkała się z przyjaciółką na kawie. Nie pozostawiła gościom kawiarenki wątpliwości, kim jest - rozmawiała o swoim związku tak głośno, że słyszeli to chyba wszyscy. Na koniec zrobiła drobne zakupy. Następny dzień Izabela spędziła podobnie: napiła się kawy w towarzystwie koleżanki, a potem zjadła z Marcinkiewiczem ekskluzywny obiad w restauracji sushi. Wieczorem zakochani odlecieli do Londynu.

Rodzice Izy cieszą się w swojej miejscowości powszechnym i zasłużonym szacunkiem. Szum wokół romansu jednej z córek bardzo im ciąży. Wierzą jednak, że wszystko dobrze się skończy.

"Iza jest zauroczona, zakochana i żadne argumenty do niej nie docierają, dlatego będzie musiała sama sobie poukładać życie. Ja powiedziałam jej, że sama będzie musiała wypić piwo, którego nawarzyła" - mówiła wczoraj "SE" mama Izy. Zapis całej rozmowy opublikowano w dzisiejszym wydaniu gazety:

"Super Express": Czy miała już pani okazję poznać nowego partnera swojej córki?
Jadwiga O., mama Izabeli: Mnie ta cała sprawa tyle zdrowia odebrała, że nawet nie chcę o tym mówić. Ale jeśli pyta pani o to, czy poznałam pana Marcinkiewicza, to odpowiadam "nie". Córka nie przedstawiła nam go jeszcze.

Przecież Izabela ostatnio dość często bywała w Polsce i pokazywała się w towarzystwie premiera. Czy to znaczy, że w ogóle nie odwiedziła rodzinnego domu w Brwinowie?
Była u nas, ale sama.

Nie zależało państwu, żeby poznać Kazimierza Marcinkiewicza?
Mnie takie znajomości wcale nie interesują. Nie zależy mi, żeby poznać pana Marcinkiewicza tylko dlatego, że to postać z pierwszych stron gazet.

Nawet jeśli to narzeczony pani córki?
Iza jest dorosła i wie, co robi, ale czas pokaże, jak to się wszystko skończy.

Czy to oznacza, że mają państwo do córki pretensje o to, że związała się z Marcinkiewiczem?
Iza jest zauroczona, zakochana i żadne argumenty do niej nie docierają, dlatego będzie musiała sama sobie poukładać życie. Ja powiedziałam jej, że sama będzie musiała wypić piwo, którego nawarzyła.

A czy córka mówiła coś o swoich planach na przyszłość?
Z tego, co przeczytałam w prasie i słyszałam w telewizji, wiem, że pan Marcinkiewicz się rozwodzi. I tylko tyle.

Ciekawe, co na to premier Marcinkiewicz. Raczej nie jego słynne "yes, yes, yes".