Madonna nie przestaje zaskakiwać. W czasie koncertu w Los Angeles na scenie niespodziewanie pojawiła się Britney Spears. Zaśpiewała kilka linijek tekstu i zniknęła bez śladu. Ale to nie koniec atrakcji. Chwilę później na scenę wszedł były chłopak Britney - Justin Timberlake.
50-letnia już "królowa muzyki pop" wcale nie zamierza ustępować miejsca młodszemu pokoleniu - pisze DZIENNIK. Wręcz przeciwnie.
Pod koniec piosenki "Human Nature", której fragment wykonała na jej koncercie Britney, Madonna obróciła ją i teatralnym gestem pocałowała w rękę. To nie pierwsze ich spotkanie na scenie. W czasie rozdania nagród MTV w 2003 r. wspólnie wykonany utwór zakończyły… pocałunkiem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|