Mała Kinga miała mnóstwo samozaparcia. W podstawówce wymyśliła sobie, że będzie chodzić na dodatkowe zajęcia. Stała godzinami w kolejce pod Pałacem Młodzieży, by się zapisać na basen. Kiedy zabrakło miejsca, poszła na robótki ręczne. No i od najmłodszych lat jeździła na nartach. Wiele lat później miłością do narciarstwa zaraziła swoje córeczki Igę i Polę.

Dziennikarka w dzieciństwie mieszkała z rodzicami na warszawskiej Pradze-Południe w małej kawalerce, gdzie ledwo mieściło się jej łóżeczko. Na szczęście po drugiej stronie Wisły miała blisko do mieszkania swojej babci, z którą bardzo się zżyła.

"Babcia odegrała w moim życiu bardzo dużą rolę" - zwierza się Rusin "Faktowi". "Nauczyła mnie cierpliwości i dystansu do siebie" - dodaje. Kinga od zawsze była prymuską.

"Lubiłam wszystkie przedmioty. Ale najbardziej język polski" - przyznaje prezenterka TVN.

Dziś to procentuje - komentuje "Fakt". Dziennikarka w codziennej pracy korzysta z nabytej wiedzy. Prowadzi program "Dzień dobry TVN". Niebawem będzie prezenterką drugiej edycji tanecznego show "You Can Dance". Jakby tego było mało, ma swoją firmę - wylicza "Fakt".