Słoneczne popołudnie w centrum nadmorskiego Sopotu. To właśnie tam, na spacerze w parku "Fakt" spotkał szczęśliwą rodzinę Dubienieckich. Takie wspólne wyjścia i długie przechadzki to ich ulubione zajęcie. Marcin Dubieniecki i jego żona Marta dbają bowiem o to, żeby cała rodzina spędzała ze sobą jak najwięcej czasu. "W tygodniu nie zawsze się udaje ze względu na pracę, dlatego staramy się to nadrabiać w weekendy" - mówi pan Marcin, który na co dzień robi prawniczą karierę.

Największą gwiazdą spaceru jest jednak ich najmłodsza córka i jedna z dwóch ukochanych wnuczek prezydenta Lecha Kaczyńskiego - Martynka. Znajomi, którzy raz za razem zaczepiają Dubienieckich, nie kryją zachwytu nad urodą małej.

Dumni ze swojej pociechy są także młodzi rodzice. "Martynka zaczęła właśnie gaworzyć" - opowiada "Faktowi" pani Marta. "Córeczka bardzo się cieszy, gdy się do niej mówi. Uśmiecha się wtedy szeroko i z zaciekawieniem rozgląda się" - dodaje. Okazuje się, że prezydencka wnuczka potrafi też już stroić foszki. "Bardzo nie lubi, jak zostawia się ją samą" - przyznaje jej mama.

Co ciekawe, mała Martynka ma już nawet swoje ulubione zabawki. I nie są to żadne kaczuszki. "Córeczka uwielbia bawić się lwem" - opowiadają jej rodzice. "Jeszcze nie chwyta zabawek, bo to jeszcze nie ten etap, kiedy dziecko bierze wszystko do rąk, ale zabawa sprawia jej dużą frajdę" - dodają.

Mimo że prezydencka wnuczka jest wcześniakiem, to tryska zdrowiem i energią. "Mała zaczęła już nawet jeść owoce i waży prawie 5 kg" - nie kryje dumy z córki pani Marta.