Jak donosi "Fakt":

Reklama

I właśnie dlatego w trosce o jej zdrowie pojawili się na jej koncercie z... domową zupką. Gwiazda pałaszowała ją prosto ze słoika.

Choć Dodę stać na najdroższe luksusowe restauracje, to żaden kulinarny specjał nie smakuje tak, jak mamusina pomidorowa. Gdy na wtorkowym koncercie charytatywnym dla dzieci w podwarszawskich Markach zjawili się więc państwo Rabczewscy, nie odwiedzili córki z pustymi rękami.

Mama Dody nagotowała dla niej domowej zupy. Pomidorówka musiała być pyszna, bo gwiazda siorpała ją łapczywie prosto ze słoiczka.

Doda lubi szokować swoimi opiniami, strojami czy zachowaniem, ale przy rodzicach jest jak dziecko, które z radością siada na kolanach u tatusia. Artystka w wielu wywiadach podkreślała, że rodzice zawsze ją wspierali i dopingowali. Nic więc dziwnego, że teraz, gdy dużo koncertuje i rzadko ma okazję na spotkania z rodziną, widok maminej zupy wzbudził w niej taki entuzjazm.

>>> CZYTAJ TAKŻE: "Co robią modelki za kulisami"