James Bond bez cygara? To przecież katastrofa - wściekają się fani przygód brytyjskiego agenta. A producenci bronią się, że nie chcą reklamować nałogu.
Boją się, że jeśli Bond będzie palił cygara, to rzesze nastolatków odwiedzających kina zechcą być tak twarde jak brytyjski superagent i zaraz po seansie ustawią się w kolejce do budek z papierosami. Tylko że jest pewien drobny problem. Tak dbając o polityczną poprawność, zrażają do filmu fanów serii.
Ci już zapowiadają, że jeśli wytwórnia będzie pokazywać Bonda jako wymuskanego wymoczka, to sale kinowe zaświecą pustkami. Fani boją się też, że to nie koniec zmian. Przecież Bondowi
już zamieniono martini na piwo, teraz odbierają mu cygara?
A co potem? Czyżby twórcy chcieli też zrezygnować z kobiet agenta 007? Może w myśl poprawności politycznej w następnym filmie kobietą Bonda będzie Murzyn-gej, i to w dodatku ekolog.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|