James Bond niszczy swoje samochody nie tylko na filmie. Okazuje się, że ekipa filmowa potrafi utopić samochód agenta 007 jeszcze przed kręceniem zdjęć. Kierowca, który jechał astonem martinem na plan, wpadł do włoskiego jeziora.
Kierowca jechał za szybko, a droga była mokra i śliska - twierdzi telewizja CNN. Dlatego na zakręcie nad jeziorem La Garda nie opanował auta. Samochód przebił barierkę i wpadł do wody.
Na szczęście kierowcę udało się uratować. Okazało się, że samochód, choć wyciągnięto go z jeziora, jest zbyt zniszczony, by "zagrał" w filmie. Niestety, w chwili wypadku nie było w pobliżu kamerzysty. I taka piękna scena się zmarnowała...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|