Dziennik Gazeta Prawana logo

Prokop: Cugier-Kotka kompromituje się

27 maja 2009, 16:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Pani Anna Cugier-Kotka jest dobrym przykładem zmieniania frontów politycznych dla pieniędzy. Jacek Kurski mówi o niej, że jest "Ikoną niespełnionych obietnic" i że jej postać w spocie wyśniła mu się w nocy. "Wystąpienie pani Anny Cugier-Kotki najpierw w spocie PO, a później PiS jest przekroczeniem wielu granic" - mówi prezenter Marcin Prokop.

>>> Kim jest aktorka ze spotów PO i PiS?


Wystąpienie pani Anny Cugier-Kotki najpierw w spocie PiS, a później PO jest przekroczeniem wielu granic. Ta pani nie spodziewała się chyba skali afery, jaką wywołała. Myślała zapewne, że ujdzie to uwadze mediów, ponieważ to nie są pierwsze wolty, jakie wykonywała, kładąc nogi na kolanach i innych częściach ciała Jacka Kurskiego. Potem wystąpiła w spocie PO, a teraz w reklamówce PiS. To nie była zatem pierwsza tego typu akcja z jej udziałem.


Myślę, że Annie Cugier-Kotce towarzyszą dwa motywatory. Pierwszy to chęć zaistnienia w mediach i rozsławienia swojego nazwiska, bo inaczej jako wydawca w telewizji Puls nie pchałaby się na wizję. Wydawca siedzi po drugiej stronie kamery i się przed nią nie wychyla, a jeżeli to robi w telewizji, na antenie, to znaczy, że towarzyszy mu jakiś inny imperatyw, mówiąc kolokwialnie - parcie na szkło.
Drugim motywatorem są pieniądze, bo nie wydaje mi się, żeby za darmo wystąpiła w spocie PiS. Po rozmowie, którą odbyliśmy z panią Cugier-Kotką w "Dzień Dobry TVN" mam wrażenie, że gdyby mogła, to chętnie cofnęłaby się w czasie i nie podjęła tych wyzwań, jakie postawiła przed sobą.


Porównanie Anny Cugier-Kotki do osoby Lecha Wałęsy wydaje mi się trochę za bardzo naciągane. Co by nie mówić nasz były prezydent jest bohaterem narodowym, może trochę oplutym czy ubabranym w innych substancjach. Natomiast pani Anna jest nieznaną jeszcze do niedawna trzecioligową aktorką, która nagle wypłynęła na fali afery.


Zmienne przekonania pani Anny można porównać bardziej do politycznego performance'u niż do prostytucji politycznej. Jest to w każdym razie jakieś zatracenie równowagi między rolą publiczną a rolą prywatną. Bo gdyby aktorka ograniczyła się tylko do wystąpienia w jednym czy drugim spocie, to można by to było odczytywać jedynie jako pewną niezręczność czy też brak wyczucia. Natomiast jeśli ta pani nie tylko występuje w spocie, ale jeszcze jeździ na konwenty PiS, to jest to już wyznanie jej prywatnych poglądów politycznych, a nie jedynie rola aktorska. To pewna deklaracja, z której później próbuje się wycofywać, mówiąc, że niczego nie deklaruje i że nie wie, czy będzie głosowała na PiS. Ale skoro przed chwilą publicznie występowała w spocie tej partii i deklarowała, że nie odpowiada jej PO, tzn. że pewnie będzie na tą pierwszą partię jednak głosować. Robienie 2 kroków do przodu i jednego w tył kompletnie ją kompromituje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj