Wszyscy członkowie klanu Caldarari noszą to samo nazwisko - Caldararu. W lokalnym narzeczu słowo to oznacza brązownika. Mężczyźni trudnią się wyrobem i sprzedażą miedzianych kotłów, garnków i naczyń oraz metalowych bojlerów do produkcji bimbru. W tym czasie kobiety siedzą w domu i opiekują się dziećmi.

Reklama

Zaręczyny Victora i Marii poprzedziły transakcję ogromnych sum pieniędzy. Rodzina chłopaka zapłaciła za jej rękę 50 tys leji (55 tys. zł), zatem ich związek to nie tylko zwykły ślub, ale całkiem niezła inwestycja dla ich rodziców. Jak mówi wujek Wiktora, "Sama ceremonia narzeczeństwa bardzo przypomina ślub. Różnica polega na tym, że nie ma księdza, który pobłogosławi związek. Na samą uroczystość wydaliśmy 10 tys. leji (11 tys. zł). Byli na nim obecni wszyscy Caldarari. Cywilny ślub para zawrze dopiero gdy Maria będzie miała 16 lat, czyli tyle, ile jest wymagane przez rumuńskie prawo”.

Raz zawarty kontrakt jest niemal nie do rozwiązania. Gdy dziecko zdecyduje się na związek z innym partnerem, rodzina musi oddać pieniądze, które dostała za obiecanie małżeństwa, oczywiście z odpowiednim procentem. Jeśli chłopak chciałby się wykręcić z małżeństwa, mógłby doprowadzić swojego ojca do bankructwa. Poza tym byłby to wielki dyshonor dla Marii i jej rodziny. Dziewczyna miałaby z tego powodu bardzo duże problemy ze znalezieniem innego męża. Jak mówi zawodowy swat Traian Caldarau, przypadki zerwania kontraktu są bardzo rzadkie. „Decyzja o ślubie to wybór całej rodziny, a nie dzieci” - tłumaczy.

Rezygnacja ze ślubu przez Marię byłaby jeszcze trudniejsza. „W naszej społeczności dziewczęta są bardzo posłuszne. Nie pozwalamy im wychodzić z domu. Przestają chodzić do szkoły zaraz po ukończeniu czwartej klasy. Ktoś przecież mógłby próbować ją porwać” - mówi Traian. „Dzieci tak naprawdę nie wiedzą, co się dzieje podczas uroczystości zaręczyn. Myślą, że to zwykłe przyjęcie. Dopiero później im się tłumaczy, co tak naprawdę się stało” - dodaje.

Aranżowane małżeństwa pomiędzy członkami klanu Caldarari nie są niczym niezwykłym. Nierzadko się zdarza, że narzeczonymi zostają dzieci, które się jeszcze nie urodziły. „Moja siostrzenica została obiecana synowi mojego przyjaciela, który się jeszcze nie urodził. Teraz chłopak ma 12 lat, a dziewczyna 18. Za cztery lata, gdy narzeczony przekroczy 16 lat, będą mogli się pobrać” - opowiada Traian.