Dziennik Gazeta Prawana logo

Jola Rutowicz: Dawajcie konia, bo wyjadę

4 listopada 2008, 12:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Jola Rutowicz - osóbka znana głównie z tego, że jest znana - grozi wyjazdem z Polski. Na zawsze! Jedyną nadzieją na to, że zostanie w kraju, jest odnalezienie jej konia. Dla porządku dodajmy, że chodzi o pluszową zabawkę.

>>> więcej na eFakt.pl

Koń zaginął, gdy przyjaciel Joli - bokser Marcin Najman - położył go na dachu swojego samochodu i, ruszając, o pluszaku zapomniał. Kiedy wrócił, konia już nie było. Jola jest przekonana, że ktoś go ukradł. "Nie mam wątpliwości, że koń padł ofiarą mojej sławy" - przekonuje w "Fakcie".

Jola Rutowicz jest rozżalona żartami, jakie robią sobie ludzie dzwoniący do niej i informujący, że widzieli jej konia pasącego się w górach lub opalającego się nad morzem. "A to przecież niemożliwe, by był w kilku miejscach naraz" - trzeźwo zauważa Jola.

Maskotki poszukuje też winowajca. Marcin Najman jest przekonany, że koń Joli jest przetrzymywany przez porywaczy na warszawskiej Pradze. "Spokojna głowa, koń się znajdzie. Zostało nam już tylko kilka ulic do sprawdzenia" - zapewnia.

Jeśli jednak nie uda się odnaleźć konia, Jola porzuci Polskę. Grozi, że wyjedzie na zawsze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj