Japońscy policjanci gorliwie zabrali się do poszukiwania sprawcy zabójstwa znalezionej w lesie młodej kobiety. Od razu zaczęli śledztwo, chcąc złapać mordercę, zanim znów zabije. Przesłuchali spacerowiczów, zebrali wszystkie ślady, ale ich zapał ostudził raport patologa. Okazało się, że pod drzewami leżał nie trup młodej kobiety, a doskonale wykonana lalka z sex-shopu.
Policję do lasu wezwali grzybiarze, którzy znaleźli owinięte w folię zwłoki młodej dziewczyny ze sznurem zadzierzgniętym wokół szyi - pisze portal ZakZak. Policjanci myśleli, że w regionie pojawił się morderca-gwałciciel i chcieli dołożyc wszelkich starań, by znaleźć go, zanim znów zabije.
Dziesiątki policjantów przetrząsało miejsce zabójstwa i przepytywało ludzi. Lokalni dziennikarze już przygotowali teksty o wstrząsającej zbrodni... Wszystko przerwał raport patologa.
Lekarze stwierdzili, że makabryczne znalezisko nie jest tym, czym się wydawało. W folię nie były zawinięte kobiece zwłoki. Po prostu ktoś znudził się... lalką z seks-shopu, która wyglądała jak prawdziwa kobieta, i wyrzucił ją do lasu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|