Brytyjska królowa to dopiero ma szczęście. Przed meczem z Chorwacją ciężarówka przywiozła jej aż tysiąc litrów piwa. Jednak Elżbieta II złocistym napojem długo się nie cieszyła - okazało się, że kierowca pomylił adresy. Zamiast do pubu Windsor, przywiózł alkohol do zamku o tej samej nazwie.
Kierowca długo tłumaczył zdziwionej ochronie, że on nie wie, kto piwo zamawiał, ale musi 12 beczek alkoholu wyładować i dostarczyć właścicielce - pisze australijski "Herald Sun". Dopiero telefon do firmy przewozowej wszystko wyjaśnił - kierowca pomylił adres.
Alkohol miał trafić do pubu Windsor, który jest oddalony od zamku królowej tylko o osiem kilometrów. Kierowca musiał więc towar zabrać. Australijska bulwarówka nie informuje, czy Elżbieta II nie była czasem rozczarowana brakiem kufelka piwa przed meczem...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|