Niezdarna, zahukana i nieśmiała brzydula. Takiej Dody jeszcze nie wiedzieliście. Na szczęście tylko w najnowszym teledysku. W singlu "Nie daj się" piosenkarka wciela się w dwie postaci. Na szczęście "brzydką" Dodę szybko zastępuje ta, którą lubimy najbardziej.
Skromnie ubrana, strachliwa Doda, bez wyzywającego makijażu? Chciałoby się powiedzieć, że tylko w teledyskach. I rzeczywiście w najnowszym singlu można zobaczyć zupełnie inną Dodę, niż tę, którą widać w mediach na co dzień.
I to tylko przez chwilę, bo potem rządzi już ta piosenkarka, którą dobrze znamy. Jest sporo negliżu, wyszukanej bielizny i seksownych kreacji, a wszystko po to, byśmy uwierzyli, że naprawdę warto być sobą.
Doda mówi jasno: nie zmienię się, choćbyście nie wiem co o mnie myśleli. Wystraszona i płochliwa skromnisia z warkoczykami, to nie ja. I dobrze, bo zdecydowanie bardziej wolimy Dodę z drugiej części teledysku. Jest na czym oko zawiesić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|