Robbie Williams zamieszkał w spokojnej dzielnicy, na osiedlu Mulholland w Los Angeles. Wydawało mu się, że znalazł raj na ziemi. Jednak nic z tego. Raj zmienił się w piekło, bo w okolicy pojawiła się dziewczyna... z piekła rodem.

Robbie na własnej skórze poznał, co znaczy sąsiedztwo Paris Hilton. Głośne imprezy i krzyki wyprowadzają go z równowagi. Jeden ze znajomych piosenkarza mówi, że Robbie stara się ignorować głośną blond gwiazdkę. Tak naprawdę jednak ciśnienie skacze mu co chwilę, a nerwy ma napięte do granic możliwości.

Tym bardziej że pragnący ciszy i spokoju Robbie dowiedział się właśnie, że Paris zamierza zamienić swoją piwnicę w nocny klub z prawdziwego zdarzenia. "Ona robi to po to, żeby móc dalej szaleć jak wróci z imprez na mieście. Inne kluby będą już dawno zamknięte, a u niej wciąż będzie impreza. Robbie będzie naprawdę wściekły" - mówi jeden z kumpli piosenkarza.

Gwiazdor przeprowadził się z Wielkiej Brytanii do USA w 2002 roku. Nie mógł znieść presji mediów i przesadnej miłości fanów. W Stanach Zjednoczonych znalazł spokój, ciszę i mógł prowadzić zwykłe życie.

Ale wygląda na to, że sielanka właśnie dobiegła końca. Biedny Robbie chyba znowu będzie musiał spakować walizkę i szukać swojego miejsca na ziemi. A wszystko przez rozkapryszoną gwiazdkę, która nie potrafi wydorośleć i sens życia widzi jedynie w wiecznym imprezowaniu.