Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent: Ćwiczyłem kiedyś na siłowni

4 stycznia 2010, 15:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent: Ćwiczyłem kiedyś na siłowni
Inne
Wybory coraz bliżej, więc Lech Kaczyński zaczyna ocieplać swój wizerunek. Na pierwszy ogień posłał żonę Marię, której piękne zdjęcie znalazło się na okładce "Sukcesu". Teraz prezydent sam szturmuje kolorowe magazyny. Zaczyna od "Gali", której opowiada o małżeństwie, sporcie, świętach i rodzinie.
fr_gala_kaczy_scy_f_265842a_393149.jpg

Prezydent nie tylko opowiedział gazecie o sobie i swojej rodzinie, ale także zapozował do kilku eleganckich zdjęć. Trzeba przyznać, że w obiektywie prezydencka para wygląda naprawdę uroczo!

W wywiadzie Lech Kaczyński nieco się otworzył. Na przykład zapytany, czy lubi tańczyć, odparł: "Zacząłem pod tym względem mocniej żyć, gdy poznałem Marylę. To ona pierwsza zmusiła mnie do tańca". A pani prezydentowa wtrąciła: "Tańcem bym tego nie nazwała... Robiliśmy <węża>".

W noworocznym wydaniu pisma nie mogło zabraknąć pytania o noworoczne postanowienia. Okazało się, że prezydent Polski wcale nie jest takim realistą, na jakiego wygląda: " (…) wszystko, co mnie dobrego w życiu spotkało, było z zaskoczenia. Moje doświadczenie życiowe uczy, że lepiej nie planować. Przecież ja wróciłem do polityki całkiem przypadkowo! W pociągu, jadąc na spotkanie z moimi magistrantami, odebrałem telefon z propozycją zostania ministrem sprawiedliwości"”.

Padło także pytanie o święta Bożego Narodzenia oraz przygotowania do nich. Głowa państwa przyznaje, że gotować nie umie i nie chce: "Jakoś trudno jest mi się przekonać do gotowania. Chętnie uznałbym, że kobiety są w tym lepsze, ale w czasach partnerskich małżeństw nie byłoby to poprawne politycznie".

Czytaj dalej >>>

Lech Kaczyński wyznał także, że ma całkiem niezłą kondycję, a wraz z Jarosławem Kaczyńskim potrafią wymęczyć podczas spaceru swoich ochroniarzy: "Szybko chodzimy z bratem. Potrafimy nieźle spocić wysportowanych funkcjonariuszy BOR-u!". Dodał również, że ma chęć zadbać o tężyznę fizyczną. Okrasił to wyznanie anegdotą z życia rodzinnego: "Ćwiczyłem kiedyś na siłowni. Muszę do tego wrócić. Dwa lata temu wnuczka Ewa zniknęła nam w lesie w Juracie. Biegłem, szukając jej, a potem niosłem ją do domu. Przypomniałem sobie, jak 25 lat wcześniej zabłądziliśmy w sopockich lasach z Jackiem Merklem [były opozycjonista, w 1990 r. kierował sztabem wyborczym Lecha Wałęsy - dop. red.] i moją córką Martą. Niosłem ją z pięć kilometrów. Wtedy nie miałem zadyszki, chociaż Jacek w ogóle mi nie pomógł!".

Przez całą rozmowę przewijały się wspomnienia prezydenckiej pary z czasów opozycyjnych. Wśród opowieści rodzinnych pojawiały się migawki ze stanu wojennego. Całość ozdabiają zdjęcia państwa Kaczyńskich.

Wywiad można przeczytać tutaj.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj