Nie jest tajemnicą, że Agata Młynarska i Jarosław Kret stanowili niegdyś sympatyczną parę. Wiadomo też, że od jakiegoś czasu ich wspólne życie należy do przeszłości. Pogodynek zdaje się jednak o tym zapominać, za co Agata dość mocno się na niego złości.
O co chodzi? Ano o to, że zdaniem Agaty Jarosław wciąż powołuje się na jej nazwisko, czym promuje własną osobę. W tym przypadku nawet nie tyle osobę, co książkę.
Sympatyczny pogodynek za namową Agaty popełnił niedawno zapewne równie sympatyczną książkę pt. "Moje Indie". Faux pas polega na tym, że zadedykował ją byłej partnerce, co jej się nie spodobało.
"Robię w życiu wiele ważnych rzeczy i nie mówię o nich, nie podpieram się nikim, jak pan Kret moim nazwiskiem w swojej ostatniej książce. Po co mi ją zadedykował? Dla lansowania siebie i reklamy powie i zrobi wszystko - wyrzuciła złość Agata na łamach "Rewii".
Coś pani Agata ostatnio nerwowa. Najpierw oberwało się Dodzie, teraz Kretowi. Może to kryzys jesienny...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|