Jerzy Zwierzyński w "The Voice Senior" poza talentem wokalnym podzielił się także swoją historią. Nie ukrywał, że w latach młodości los go nie oszczędzał.

Reklama

Urodziłem się w Warszawie. Tata zmarł, gdy miałem roczek. Mama oddała mnie do Legnicy do jednej pani, u której mieszkałem do pierwszej klasy podstawowej. Nawet nie wiedziałem, że mam prawdziwą mamę (...) Mama nie miała do mnie czułości. Bardziej kochała swoją córkę niż mnie. Byłem bity, miałem anemię, byłem wychudzony. Moja siostra była tłuściutka, szanowana przez matkę i przez swojego ojca - opowiedział.

Ostatecznie w wyniku procesu biologiczna matka mężczyzny została pozbawiona praw rodzicielskich.

"Nie było tylko miłości"

To nie była rodzina patologiczna, nie było pijaństwa. Nie było tylko miłości - ocenił pan Jerzy.

Uczestnik "The Voice Senior" odnalazł miłość, wziął ślub i został szczęśliwym ojcem córeczki. To właśnie ona postanowiła odszukać jego biologiczną rodzinę. Po 50 latach Zwierzyńskiemu udało się spotkać z przyrodnią siostrą.

Siostra jest kochana. Bardzo miła osóbka. Jestem zadowolony, że tak dobrze się to wszystko skończyło - cieszy się wokalistka.