Nagranie programu "Clever - widzisz i wiesz". Dorota Wellman i Marcin Prokop od kilku godzin siedzą w studiu, a zmęczenie udziela się całej ekipie. Nagle Dorota zaczyna kręcić się w kółko na krześle. Stołek wiruje podkręcany cały czas przez Marcina, a kiedy wydaje się, że Dorota zaraz przewróci się z hukiem, Marcin szybkim ruchem zatrzymuje stołek, łapie ją i oboje wybuchają głośnym śmiechem. "Jestem pewna każdego jego ruchu i ufam mu bezgranicznie" - tak Dorota opowiada o swojej pracy z Prokopem. Chodzi nie tylko o wspólne prowadzenie programów i imprez, ale także codzienne zachowanie. Patrząc na nich, ma się wrażenie, że oni nigdy nie są zmęczeni i zawsze są w świetnym humorze. No i rozumieją się w pół słowa. - "Wystarczy, że spojrzę na Wellman, a już wiem, co chce zrobić albo powiedzieć" - śmieje się Prokop.

Idziemy na żywioł

Ich drogi spotkały się prawie pięć lat temu w telewizyjnej Dwójce. Dorota pracowała jako dziennikarka przy różnych programach, m.in prowadziła "Konsumenta". Marcin na Woronicza trafił po przygodzie z telewizją MTV, był także redaktorem naczelnym takich magazynów jak "Film" i "Machina". Spotkali się na planie porannego programu Dwójki "Pytanie na śniadanie" i od razu zapałali do siebie wielką zawodową miłością. Razem prowadzili także program "Podróże z żartem". We wrześniu zeszłego roku już jako duet przeszli z Dwójki do TVN-u. Kilka razy w tygodniu są gospodarzami "Dzień dobry TVN", a od niedawna prowadzą "Clever - widzisz i wiesz".

"Pracuję z różnymi ludźmi, ale nigdy nie jest to tak fantastyczne doświadczenie jak z Marcinem. Przy nim czuję się spokojnie i pewnie. To swego rodzaju miłość" - opowiada dziennikarka.

"Świetnie się uzupełniamy, kiedy ja mam kiepski dzień nawet nie muszę jej tego mówić. Dorota od razu to wyczuwa i przejmuje pałeczkę w rozmowie z naszymi gośćmi" - potwierdza Marcin. -"To działa także w drugą stronę i wtedy ja gadam za dwoje" - dodaje. Zazwyczaj jednak oboje mają dużo do powiedzenia. Sami o sobie mówią, że mają zawodowe ADHD i jak się rozkręcą, to trudno ich zatrzymać. - "Jesteśmy spontaniczni, naturalni, nie mamy dyżurnych tekstów, zawsze idziemy na żywioł. Widzowie od razu to rozpoznają" - tłumaczy Dorota. - "I wtedy łatwiej wybaczają wpadki" - dodaje ze szczerością.

Cisza po programie

Po nagranym programie każde z nich idzie do własnej garderoby. Nie obgadują nagranego materiału, nie planują następnego dnia. Każdy idzie w swoją stronę, jakby w ogóle się nie znali. - Staramy się odpoczywać od siebie, inaczej szybko przyszłoby tzw. zmęczenie materiału - tłumaczy Prokop. "Poza pracą bardzo się lubimy i czasem nawet spotykamy, ale po całym dniu spędzonym w studiu lepiej dać sobie luz" - tłumaczy. Czy przyjdzie kiedyś taki czas, że nie będą już chcieli ze sobą pracować, że znudzą się widzom? - "Pewnie tak, ale póki co i my się razem dobrze bawimy, i widzowie mają z tego dobrą zabawę - odpowiadają... oczywiście jedno przez drugie".