Anna Sobańda: Czy w podróż śladami miejsc świętych wybierają się tylko osoby wierzące?

ks. Kazimierz Sowa: Okazuje się, że nie. Kiedy robiliśmy odcinek poświęcony Santiago de Compostela w Hiszpanii, bardzo mnie zaskoczyło kiedy ludzie, którzy szli Drogą św. Jakuba dziesiątki, a nawet setki kilometrów, w rozmowie z nami mówili, że robią to z pobudek innych, niż religijne. Potwierdzały to także formularze, które wypełnia się wkraczając na ten szlak. W pytaniu o powody, dla których ktoś udaje się w pielgrzymkę, wiele osób odpowiadało, że są to motywy kulturowe, lub po prostu turystyczne.
Dlatego nasz program ma pokazać widzom, jak ciekawe są miejsca święte i jak ważną rolę pełnią w tradycji, kulturze i historii oraz jak mogą uzupełnić naszą wiedzę o świecie. Nie tylko widz, który jest praktykującym katolikiem, czy chrześcijaninem wyciągnie z takiego programu coś dla siebie.

Czy w programie zobaczymy tylko miejsca związane z religią katolicką?

Nie tylko. W programie „Święte miejsca” w Travel Channel postanowiliśmy pokazać miejsca, które są bardzo ważne na mapie kulturowej i religijnej Europy. Będzie to Fatima i Santiago de Compostela, ale także Armenia, czyli pierwszy kraj chrześcijański, który przyjął tę religię w 301 roku i do dziś jest tam wiele fantastycznych miejsc, świątyń, wspaniałych rękopisów datowanych na V, VI wiek. Przypomnę, że nasi przodkowie wówczas jeszcze nie wyszli pewnie z pieczar, albo siedzieli na drzewach i o chrześcijaństwie nie wiedzieli nic. To wspaniały przykład tego, jak religia tworzyła tkankę kulturową innych narodów. Odwiedziliśmy także Jerozolimę, czyli święte miejsce trzech religii – chrześcijańskiej, żydowskiej i muzułmańskiej. Pokażemy, jak one się przenikają, jak ze sobą sąsiadują. Widzowie będą mieli także okazję zobaczyć, jak miejsca święte czasem zmieniały swoją funkcję, kiedy były przejmowane przez wyznawców innej religii, ale nie zatracały przy tym swojej sakralności

Jerozolima jest również przykładem tego, że miejsca święte bywają osią niezgody pomiędzy religiami

To jest bardzo ciekawe zagadnienie. Rodowód słowa Jerozolima mówi, że to „miasto pokoju”, tymczasem w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Tam ciągle trawa konflikt. Podczas nagrywania tego odcinka mieliśmy taką sytuację, że jeden z rozmówców, który miał być naszym ekspertem od Wzgórza Świątynnego, czyli tego miejsca, które jest w zarządzie muzułmanów, dzień przed umówionym terminem zdjęć został aresztowany przez Izraelczyków.

Z jakich powodów?

Tego dokładnie nie wiemy, chodziło o jakieś napięcia izraelsko – arabskie. To zdarzenie lekko zaburzyło nasz scenariusz, ale jakoś sobie poradziliśmy.

Przy okazji odwiedzania przez chrześcijan miejsc kultu innych religii, zawsze pojawia się dyskusja, czy należy przestrzegać panujących tam zasad, wywodzących się właśnie z religii 

Oczywiście, że należy ich przestrzegać, ponieważ nie można odwiedzać miejsc kultu religijnego, zwłaszcza innej religii, jeśli nie ma się szacunku dla jej zasad i tradycji. Dlatego musisz ściągnąć buty, kiedy idziesz do meczetu, a jeśli małżeństwo odwiedza Ścianę Płaczu, żona i maż muszą się rozdzielić zgodnie z zasadami judaizmu. W żadnym wypadku nie można nie szanować, bądź okazywać jakąkolwiek formę wyższości. Poza tym, jest wiele sytuacji, że to chrześcijanie nie potrafią się zachować w chrześcijańskiej świątyni i traktują ją gorzej niż muzeum.

Jakie zachowania ma ksiądz na myśli?

Brak szacunku, refleksji, czasu na zadumę, a jedynie „odfajkowanie” kolejnej turystycznej atrakcji. Tymczasem każde miejsce kultu religijnego uczy nas czegoś o innych ludziach. Kiedy jesteśmy w meczecie, synagodze, czy na cmentarzu innego wyznania, powinniśmy pamiętać, że tam też odbija się historia wieków i warto z tego skorzystać, a nie tylko zrobić sobie selfie .

A jak jest w drugą stronę? Czy wyznawcy innych religii przestrzegają zasad panujących w świątyniach chrześcijańskich?

Jeżeli Żyd czy muzułmanin wchodzi do kościoła w tradycyjnym stroju, to ja nie mam z tym problemu. Ja również nie byłem nigdy wyproszony z miejsc kultu innych religii tylko dlatego, że wchodziłem tam w koloratce. Od wyznawców innych religii wchodzących do katolickiej świątyni wymagam jedynie szacunku do tego miejsca. Na ogół jednak ludzie wiedzą, że to jest miejsce szczególne i osobiście nie spotkałem się z tym, żeby ktoś dokonywał manifestacji swojej religijności, znajdując się w świątyni innego wyznania. Takie zachowanie świadczyłoby źle o tym człowieku.

Miejsca święte, niezależnie od religii, budzą respekt i szacunek

Sądzę, że tak. Ja na przykład, gdy odwiedzam Ścianę Płaczu bardzo przeżywam ten moment, kiedy obserwuję, jak ktoś wkłada w szczeliny muru intencje modlitewne. Za każdym razem bardzo mnie to uderza, że stoję w miejscu, w którym być może modlił się Jezus. Dla katolika to niesamowite uczucie znaleźć się w miejscu tak ważnym dla innej religii, ale powiązanym również z naszą tradycją. Arcybiskup Natan, który był naszym przewodnikiem po największych skarbach kultury ormiańskiej powiedział „my jesteśmy trochę między wschodem, a zachodem”. Kościół ormiański nie jest bowiem podporządkowany papieżowi, ani nie należy do kościołów prawosławnych. Jest kościołem apostolskim o wcześniejszej tradycji, wywodzącej się bezpośrednio od apostołów. I ten biskup powiedział nam: „My, nasze świątynie, krzyże, chaczkary jesteśmy także po to, żeby być pomostem, żeby tutaj przychodzili ludzie, którzy odnajdują ślady swojej drogi do Boga”. Ja uważam, że to jest fantastyczne.

Co w programie znajdą dla siebie osoby, które nie czują się związane z żadną religią?

Znajdą informacje i przykłady tego, jak pozytywnie religia wpływa na materialną kulturę człowieka, bez której dzisiaj nie można byłoby mówić o żadnym nowoczesnym narodzie, czy społeczeństwie. Naród odcięty od swoich korzeni kulturowych i religijnych nie istniałby. Zachęcam więc, żeby każdy przez ten program popatrzył na to, jak fantastyczne są nasze korzenie związane z kulturą religijną i jak one się przenikają z innymi tradycjami. To nie jest tak, że religie są zawsze przeciwko sobie, często są ze sobą bardzo splecione, czego my dzisiaj, z perspektywy różnych spraw politycznych, nie potrafimy dostrzec.