Daniel Ellsberg przez wiele lat był oddanym czynownikiem Pentagonu. Pracy poświęcił życie prywatne – od poniedziałku do soboty spędzał w biurze po dwanaście godzin dziennie, a w niedziele kolejne sześć. Był zwolennikiem zimnej wojny, patriotą ślepo wierzącym, że konflikty, w które angażuje się Ameryka, są słuszne – jego kraj walczy o wolność i demokrację.
Reklama
Zerwał zaręczyny, kiedy okazało się, że nastawiona pacyfistycznie narzeczona nie podziela jego militarystycznych poglądów. Smak krwi oraz żołnierskiego potu poznał na własnej skórze: dwukrotnie służył w marines. Za drugim razem – kiedy już był szychą z Pentagonu – założył mundur, żeby się przekonać, jak na pierwszej linii frontu wygląda interwencja w Wietnamie. Jako prominentny członek korporacji RAND (elitarnego sztabu doradców Departamentu Obrony USA) miał dostęp do ściśle tajnych dokumentów. Z papierów, w tym z raportu o amerykańskim zaangażowaniu w Wietnamie wynikało, że źródłem wojny była niepotwierdzona czy wręcz sfingowana informacja o zaatakowaniu wojsk USA przez Wietkong, zaś kolejni prezydenci USA kontynuowali działania militarne w tym rejonie świata głównie po to, by uniknąć politycznie niewygodnej kompromitacji.
Ellsberg zdecydował się ujawnić ściśle tajne dokumenty. 13 czerwca 1971 roku jego rewelacje zamieścił "The New York Times". Urzędujący prezydent Richard Nixon ogłosił go najniebezpieczniejszym człowiekiem w USA i pod pozorem ochrony tajemnicy państwowej doprowadził do wstrzymania druku gazety. Czterdziestoletni analityk ukrywał się (za zdradę tajemnicy państwowe groziło mu 115 lat więzienia) i szukał w całej Ameryce innych odważnych wydawców.



Kiedy Ellsberg wpadł w ręce FBI, ekipa Nixona usiłowała skompromitować go publikacją akt lekarskich z gabinetu jego psychiatry. Włamywacze zostali jednak złapani na gorącym uczynku, Ellsberg został uniewinniony, a jego sprawa okazała się jednym z elementów afery Watergate i gwoździem do trumny prezydentury Nixona.
Reklama
Reżyserzy filmu, Judith Ehrlich i Rick Goldsmith, rekonstruują nie tylko finał akcji Daniela Ellsberga, ale także motywy i okoliczności, które sprawiły, że czołowy jastrząb Pentagonu zamienił się w gołębia. Ellsberg opowiada przed kamerą o największej traumie swojego dzieciństwa – jego ojciec zasnął za kierownicą samochodu i spowodował wypadek, w wyniku którego zginęły jego matka oraz młodsza siostra, zaś on sam został poważnie ranny. Wtedy zrozumiał, że osoba, od której zależy los innych, musi być kontrolowana i pilnowana. Nie dlatego, że jest złym człowiekiem czy szefem, lecz dlatego że – jak każdy z nas – ma skłonność do błędu i nie jest odporna na słabości. Ten imperatyw skłonił go do innej drogi zawodowej niż ta, którą planował ojciec. Ellsberg przez kilkanaście lat uczył się gry na fortepianie, ale nie został muzykiem, wybrał zajęcie, które pozwalało mu być blisko ośrodków władzy, od których zależą losy nie tylko Ameryki, ale i całego świata (uważał się za socjologa obserwującego procesy decyzyjne).
Dokument Ehrlich i Goldsmitha jest pochwałą nieposłuszeństwa, zdrowego odruchu obywatelskiej niezgody podejmowanego przez jednostkę przeciw machinie państwa w imię ocalenia wartości, na których to państwo zostało zbudowane. To także opowieść o czwartej władzy, o mediach, które ujawniając aferę Watergate, okazały się sojusznikiem obywateli w obronie demokracji i wolności słowa. Film został wyróżniony na wielu festiwalach, w 2010 roku był nominowany do Oscara.
NAJNIEBEZPIECZNIEJSZY CZŁOWIEK W AMERYCE | Canal + | piątek | 8.07 | godz. 21.00