Trudno było znaleźć aż 66 polskich hitów?

Reklama

Karolina Korwin-Piotrowska: Było ich znacznie więcej. Wybieraliśmy rzeczy najbardziej charakterystyczne, a nasi goście swoją wiedzą na różne tematy dodatkowo modyfikowali tę listę.

Znalazły się na niej hasła takie jak "kiełbasa", ale też "Andrzej Wajda" – dość eklektycznie...

Największy problem będą z tym mieli teraz montażyści, ale słyszałam, że dużo się śmieją. Na szczęście chyba udało nam się pokazać, że Polacy mają dystans do wielu swoich cech narodowych. Na liście obok kiszonek znalazła się na przykład ułańska fantazja czy polska gościnność. A nasi goście potrafią w dowcipny sposób o tym mówić – jak o bocianie, przy którym zastanawiają się, czy jest rodowitym Polakiem, czy raczej przyjeżdża do nas tylko na seksturystykę.

Wśród komentatorów też mamy przekrój – z jednej strony Janusza Palikota, z drugiej Marię Czubaszek, a z trzeciej twórcę komiksów Przemka Truścińskiego. Łączy ich jednak rzadki w polskiej telewizji luz.

Kluczem do sukcesu tego cyklu, który ma już parę lat i takie hity jak "66 niezapomnianych filmów" na koncie, jest właśnie to, że przełamuje sposób myślenia o kulturalnym programie z misją. Zamiast nudnych wykładów na zadany temat mamy błyskotliwych gości, którzy potrafią rzucić jednym trafnym zdankiem, które ujmuje istotę rzeczy. Od tej strony to jest zresztą trudny w realizacji program, bo muszą umieć przerzucać się z tematu na temat, co nie jest takie łatwe, jeśli mamy Teresę Orlowsky i Czesława Miłosza w tej samej stawce, a w dodatku robić to w sposób taki, który nie zanudzi widza.

Takie podejście rodzi jednak niedosyt.

To są wymogi formatu – też mam niedosyt, zwłaszcza że z każdym z gości siedziałam około dwóch godzin i trudno teraz z tego ogromu materiału rezygnować. Ale niedosyt jest w mediach lepszy od przesytu. Planujemy jednak dodatkową serię "Tego nie widzieliście", czyli tzw. ekstrasy, bo niektóre z tych historii były zbyt fajne, mocne i nośne, by je ciąć na jednozdaniowe wypowiedzi.



Bywacie obrazoburczy?

Nie jesteśmy na klęczkach. Jak jest hasło "Roman Polański" czy "Lech Wałęsa", to odnosimy się do różnych aspektów ich życia, także tych kontrowersyjnych. Wyciągamy z tych życiorysów różne historie, które składają się na niesamowitą postać, która przynosi chlubę, choć budzi sprzeczne emocje.

W mediach wkurza mnie, że trzeba koniecznie mieć jakiś pogląd – ja wolę dać widzom szansę na wyrobienie sobie własnego. I chcę to robić właśnie na luzie, poprzez pewne skróty myślowe – "Żyd, pedofil i z Oscarem" – mówię o Polańskim, bo takie określenia jego osoby krążą, a moi goście odbijają piłeczkę. Często w bardzo inteligentny sposób, nie bojąc się wyrażania własnych opinii.

A dla kogo to jest program?

Po "66 niezapomnianych filmach" były całe dyskusje wśród młodych ludzi, którzy się z niego po prostu dużo dowiedzieli. Śmiejemy się nawet, że "66" powinien powstać w telewizji publicznej w ramach misji. Dzieciaki dowiedzą się nie tylko, dlaczego polska wódka uchodzi za najlepszą na świecie, ale też, z jakiego powodu nie chcemy pochować Miłosza na Wawelu. Ważne, żeby wiedzieć, skąd się pochodzi.

66 – DOBRE, BO POLSKIE | TVN Style | piątek, godz. 22:15