Akcja serialu toczy się w epoce Sengoku, gdy w Kraju Kwitnącej Wiśni konsekwentnie malało znaczenie szogunatu i poszczególni daimyo, panowie feudalni, rozpoczęli bezpardonową walkę o władzę. Także bohaterowie „Sengoku Basara” to w większości postaci historyczne, z wiernością faktom seria nie ma jednak wiele wspólnego. To historia Japonii przefiltrowana przez popkulturę, a samurajowie w wersji anime zachowują się najczęściej jakby byli klientami kiosku z dopalaczami.

Pojedynki toczą się tu w rytm rockowej muzyki, zbroje wojowników przypominają obcisłe wdzianka ze sklepu dla fetyszystów, zaś Oda Nobunaga został przedstawiony jako władający ciemnymi mocami mroczny lord. A całość przypomina dziwaczną mieszankę filmu historycznego, westernu i science fiction. Niezbyt może inteligentną, ale rozegraną w oszałamiającym tempie, pełną spektakularnych pojedynków i perfekcyjnie zanimowaną.

Podstawą serialu była seria popularnych gier na konsolę PlayStation. Pierwsza część "Sengoku Basara: Devil Kings" ukazała się w 2005 roku. I choć zbierała wśród specjalistów nie najlepsze recenzje, zyskała status gry kultowej. W ślad za popularnością interaktywnej rozrywki poszła więc oparta na jej fabule manga oraz serial, a w tym roku do kin wejdzie wersja pełnometrażowa.

Kult "Sengoku Basara" zdobędzie więc kolejnych wyznawców. Wielbiciele samurajskich epopei Akiry Kurosawy muszą rozrywki poszukać gdzie indziej.

SENGOKU BASARA | Canal+ | środa, godz. 23.10