Anna Sobańda: Czy Polacy mają poczucie humoru?

Reklama

Maciej Ślesicki: Pewnie, że mają. Zawsze byliśmy narodem, który lubił się śmiać. Co więcej, myślę, że Polacy mają też poczucie humoru absolutnie absurdalnego, takiego trochę angielskiego. „Monty Python” jest u nas ogromnie popularny, a przecież to jest trudne poczucie humoru. Dlatego myślę, że nie powinniśmy obdzierać nas z wizerunku ludzi, którzy lubią i potrafią się śmiać. Kiedy robiliśmy „13 posterunek”, były tam żarty bardzo intelektualne i bardzo proste i ten serial od 15 lat sprzedaje się świetnie. Bardzo się z tego cieszę, bo z tego żyję, ale to oznacza także, że tamta kreacja, a były odcinki, które były samym absurdem, wśród Polaków się sprawdza. Myślę więc, że mamy poczucie humoru.

Dlaczego zatem powstaje u nas tak mało seriali komediowych typu sitcom?

Dlatego, że jest to bardzo trudny gatunek. Nie ma u nas ludzi, którzy potrafią to napisać, nie ma takich, którzy potrafią to zagrać i nie ma tych, którzy potrafiliby to wyreżyserować. Sitcom to jest taka sztuka, za którą amerykańskim scenarzystom płaci się bardzo duże pieniądze, a amerykańscy aktorzy, którzy potrafią to zagrać, dostają nawet milion dolarów za odcinek. Tylko w Polsce wszystkim się wydaje, że jest to jakiś drugorzędny gatunek. Tymczasem to szalenie trudna sztuka. Powiem więcej, komedie grać jest najtrudniej. Obserwuję to wśród moich studentów w Warszawskiej Szkole Filmowej, gdzie na wydziale aktorskim, po pół roku wszyscy potrafią płakać na zawołanie, ale rozśmieszenie kogoś, to kompletnie inna bajka. Nie ma u nas takich specjalistów.

Cezary Pazura jest takim specjalistą od rozśmieszania widzów?

Oczywiście, dlatego też ja robię ten serial właśnie z nim. Ludzi którzy potrafią tak grać, w Polsce nie ma. Ja staram się wykorzystać to wszystko co Czarek potrafi, bo to jest absolutnie niepowtarzalne. Więcej takich aktorów u nas nie ma. Jeśli ktoś by przeanalizował to, co ten facet robi w „13 posterunku”, jak on jest perfekcyjny w każdym ruchu, w każdym spojrzeniu i w każdej minie, to ja powiem, że drugiego takiego aktora w tym kraju nie znam. To świetny aktor, szkoda, że w Polsce tak mało doceniony i tak mało wykorzystywany.

Czy pana zdaniem są tematy, z których Polacy nie lubią się śmiać, których poruszenie w serialu komediowym byłoby ryzykowne?

Ja myślę, że nie. Tu znów odwołam się do "13 posterunku", w którym śmialiśmy się ze wszystkich i ze wszystkiego i nikt się za to nie obraził. Dlatego uważam, że nie ma takich rzeczy, z których Polacy nie lubią się śmiać, może są pewne grupy, które mają takie tabu, ale tak jest przecież zawsze i wszędzie.

Z czego w takim razie śmiejecie się w serialu "Przypadki Cezarego P."?

Śmiejemy się ze świata i z siebie samych, czyli wyśmiewamy trochę świat filmu i filmowców. Czarek ma taki dystans do siebie, że lubi się z siebie śmiać, więc w pewien sposób bawimy się tym, że kiedyś robiliśmy filmy, że robimy seriale, że otacza nas jakiś dziwny świat. Zastanawiamy się także w tym serialu, czy wydmuszkowaty, nieprawdziwy świat celebrytów jest lepszy, niż świat może troszkę biedniejszych, ale za to ciepłych i fajnych ludzi. O tym też będzie ten serial.

Reklama

Maciej Ślesicki - polski reżyser i scenarzysta, współzałożyciel i wykładowca Warszawskiej Szkoły Filmowej. Stanął za kamerą filmów "Tato", "Sara" i "Show" oraz seriali "13 posterunek", "I kto rządzi" i "Szpilki na Giewoncie".