Anna Mucha, która nie przepada za świętami Bożego Narodzenia, a tym bardziej ich tradycyjnym świętowaniem, zabrała rodzinę na Madagaskar. Jak sama przyznała, nie zainteresowała się wcześniej tym, co może ją spotkać w bajkowej krainie. Spotkał ją pech, a nawet cała seria pechowych przypadków.

Reklama

Anna Mucha narzeka na Madagaskar

Aktorka początkowo nie chciała ujawnić swoim fanom, gdzie wybrała się na święta wraz ze swoim partnerem Jakubem Wonsem i swoimi dziećmi. Poinformowała jedynie, że zrobili sobie niematerialny prezent pod choinkę.

"Wolimy prezenty niematerialne (podróże i czas razem) zamiast obdarowywać się gadżetami. Nie jest to Sochaczew, ale też jest fajnie" – przekazywała Anna Mucha na Instagramie, by po kilku podpowiedziach przyznać, że wybrali się na Madagaskar.

Rajskie, wydawałoby się wakacje, w relacjach aktorki jawią się niczym koszmar. W pierwszy dzień świąt padło zawieszenie auta, którym podróżowali i musieli zatrzymać się w jakiejś nieznanej afrykańskiej wiosce. W drugi dzień świąt auto zawędrowało do innego warsztatu, "takiego już poważniejszego", jak relacjonowała Mucha na InstaStory, po czym po przejechaniu ok. 7 minut… znowu się zepsuł.

"Słuchajcie, sytuacja robi się absurdalna, ponieważ ruszyliśmy. Przyjechał jakiś człowiek na skuterze, wyjął jakąś część, nasz kierowca uznał, że możemy pojechać bez tej części. Wczoraj pojechaliśmy bez tej części i jechaliśmy dosyć długo" – mówiła wyraźnie rozbawiona całą sytuacją.

Anna Mucha narzeka na wakacje na Madagaskarze / Instagram

Anna Mucha narzeka, bo… nie doczytała?

Gwiazda serialu "M jak miłość" przyznała, że jeszcze przed wyjazdem straszono ich opowieściami o chorobach, na które koniecznie trzeba się zaszczepić, uciążliwościach związanych z porą deszczową, radzono, by nie zabierała ze sobą dzieci.

"Sęk w tym, że wymyśliłam sobie wycieczkę, zachwyciłam się tym swoim pomysłem, mój mężczyzna, jako że ulega moim pomysłom i idzie za nimi, kupił bilety, a dopiero potem zaczęliśmy czytać informacje na temat tego miejsca, gdzie jesteśmy. I nie były to dobre informacje" – przyznała Anna Mucha w jednej z relacji.

Co zrobiła aktorka-celebrytka? Nie posłuchała dobrych rad i wraz z dziećmi poleciała na Madagaskar.

"Więc co zrobiliśmy? Przyjechaliśmy, zabraliśmy dzieci, podróżujemy, zwiedzamy, oglądamy, jeździmy" – opowiadała lekko rozbawiona Mucha. – "Rzeczywiście jest to dosyć wyczerpująca wycieczka ze względu na odległości, które tutaj są, i stan dróg. Nawet nie chodzi o to, że te drogi mają dziury albo są średniej jakości, bardziej chyba chodzi o to, że te drogi są bardzo intensywnie wykorzystywane, co jest oczywiste, przez lokalny ruch, i na tych drogach dzieją się różne rzeczy, więc trzeba bardzo ostrożnie jechać i uważać" - dodała.

Anna Mucha nie wzięła sobie do serca rad udzielanych jej przed wyjazdem / Instagram