Ze śniadaniową audycją TVP Anna Popek pożegnała się 4 lata temu, kiedy to szefowie stacji postanowili przenieść ją z Dwójki do TVP1. Michał Olszański po jej odejściu prowadził program z Moniką Zamachowską. Jego przygoda z "Pytaniem na śniadanie" zakończyła się zaś w lipcu ubiegłego roku. Nieoficjalnie mówiło się, że powodem takiej decyzji stacji były wywiady jakich Olszański udzielił innym mediom na temat wywiadu przeprowadzonego w PnŚ z Jarosławem Kaczyńskim.

Reklama

Anna Popek również nie szczędziła wówczas Olszańskiemu słów krytyki:

Bez względu na to, w jakiej telewizji, czy w jakim portalu się pracuje, nie należy mówić źle o pracodawcy. Chyba, że się chcemy z nim pożegnać. Ja na pewno nie komentowałabym tego, co zrobiłam na antenie telewizyjnej, zwłaszcza w taki sposób - powiedziała w rozmowie z Plotkiem

Z okazji 18. rocznicy śniadaniowej audycji Dwójki "Fakt" zapytał Annę Popek, jak wspomina współpracę z Michałem Olszańskim:

Z racji tego, że Michał jest starszy, to miał inny temperament, inne pomysły. On zawsze troszkę na mnie krzyczał za różne sprawy. Zawsze też mnie ganił za podejście do życia, ale to w żartobliwym tonie

Zapytana zaś o to, czy starszy kolega uczuł ją fachu, kategorycznie zaprzeczyła:

Uczyłam się sama. Tutaj nie można powiedzieć, że mnie uczył. Byliśmy partnerami na równi traktującymi swoje kompetencje zawodowe

Tak zaś wspólną pracę w "Pytaniu na śniadanie" wspomina Michał Olszański:

Uważam, że jak pracowaliśmy z Popek to byliśmy zgranym duetem. Ona jest wierząca i nie ukrywa tego i jest konserwatywna. Ja natomiast jestem niewierzący i liberalny w swoich poglądach. Na tym tle mogła być sytuacja, że czasami się z sobą spieraliśmy, ale nie było mowy o tym, żebym na nią krzyczał. Uważam, że fajnie potrafiliśmy ze sobą współpracować. Nigdy nie narzekała - powiedział dziennikarz w rozmowie z "Faktem"