Od kiedy została mamą, regularnie zamieszcza zdjęcia córki na blogu i w mediach społcznościowych. Kasia dba jednak o to, by twarz dziewczynki była zasłonięta i wciąż nie zdradziła fanom jej imienia. Tusk od początku swojej aktywności jako blogerka pilnuje tego, by opinia publiczna poznała tylko te fragmenty jej prywatności, które ona sama chce pokazać.

Reklama

W ostatnim wywiadzie udzielonym polskiej edycji magazynu "Vogue" popularna blogerka w rozmowie o modzie i swojej pracy w czasach koronawirusa, zdradziła nieco więcej na temat macierzyństwa:

Mój system pracy zmienił się tak naprawdę nie z powodu pandemii, a wcześniej, rok temu, gdy zostałam mamą. Moje życie zaczęło kręcić się wokół domu. Śmieję się, że w jakimś stopniu odnalazłam w sobie gen Matki Polki. Zafiksowałam się na rodzicielstwie. Bardzo się z tego cieszę, bo to jest pozytywna fiksacja. Nie mam zamiaru udawać, że moje życie wygląda tak jak kiedyś. Bo nie wygląda. I dobrze! Organizowanie pracy systematycznie, punkt po punkcie, na zmianę z opieką nad dzieckiem, weszło mi w krew już od narodzin córki.

Kasia Tusk wyznała, że w pierwszych miesiącach macierzyństwa miała problem z łączeniem pracy z opieką nad dzieckiem:

Na początku macierzyństwa najtrudniej było mi nauczyć się odrywania myśli od tego, co akurat robię, a potem szybkiego powrotu, już z bluzką pobrudzoną kaszką albo z misiem w dłoni. Gdy tylko się wkręcałam w temat, siłą rzeczy byłam z rytmu wybijana. W pierwszych tygodniach każdą drzemkę i każdą godzinę, gdy mąż zabierał córkę na spacer, wykorzystywałam wyłącznie na pracę. Wyciskałam minuty jak cytrynę. I myślałam sobie, co ja właściwie robiłam, zanim zostałam mamą? Przecież dopiero teraz osiągnęłam maksymalną efektywność.

Obecnie jednak ma już wypracowany system działania, który świetnie sprawdza się również w czasach pandemii. Zapytana o to, czy nigdy nie narzeka, odparła zaś:

Nie mam co narzekać, bo codzienność matki to dla mnie radosny odlot. Dziecko było przez nas tak upragnione, że nic nie jest mi w stanie popsuć samopoczucia. Nic nie przysłania tej mojej radosnej głupawki. Jeszcze nie potrzebuję czasu dla siebie. Jeszcze nie muszę wyrwać się z domu, żeby pobyć sama. Z mojego punktu widzenia jest fajniej, co wcale nie oznacza, że łatwiej. Ale prawdziwe szczęście nigdy nie jest łatwe.

Fanki Kasi są zachwycone jej przemyśleniami:

Czytałam, bardzo mądry wywiad zwracający uwagę na to co ważne. Nie przesłodzony, taki prawdziwy jak cały Twój blog.

Niezwykle inspirujacy wywiad, czytany z taka lekkością i bardzo „Twój” .

to jest wywiad, który czyta się z przyjemnością! Bardzo mądry i taki..swojski, prawdziwy. Super!