Film "365 dni" będący ekranizacją bestsellerowej powieści erotycznej Blanki Lipińskiej spotkał się z miażdżącymi opiniami krytyków. Produkcję punktowano nie tylko za takie niedociągnięcia, jak brak scenariusza, czy kiepską grę aktorów, ale również za niezwykle szkodliwy przekaz romantyzujący gwałt i przemocowy związek.

Reklama

Tymczasem Ewa Minge zupełnie nie rozumie tych zarzutów, bowiem jej zdaniem, tak właśnie wygląda współczesny świat:

Skupmy się na wątku, który tak oburza czyli stronie erotycznej, obyczajowej i gwałcie . W mojej skromnej ocenie najmocniejszy w pierwszym fragmencie incydent z samolotu był do dyskusji . Stewardessa sprawiała wrażenie raczej zadowolonej i miała na moje oko wliczone takie usługi w zakres pracy. Skandal ? Nie ,pokazanie szczere nowych czasów a w zasadzie nowej szczerości , bo jak świat światem tak to się dzieje. I nie rozumiem krzyku feministek, bo gwałt , to gwałt a tu raczej niestety dobrowolna postawa kobiet. Dalej podejrzenia o gwałt nie było, wręcz odwrotnie Massimo zapowiedział , ze będzie czekać a jak mu chcieli zgwałcić obiekt miłości strzelał 😉.

Dalej projektantka przywołuje film "Pretty Woman", który jej zdaniem miał bardzo podobny przekaz, tylko podany w innym tonie, przez co nie wzbudził aż takich kontrowersji:

Nikogo nie raził amerykański Pretty Women, bo był podany romantycznie i lód filmowy zapłacony wiec wszystko ok. I ta Julia Roberts taka biedna i miła. Nasza dziewczyna walczyła i dopiero po kolejnych zakupach zakochała się 😉. Julia przed zakupami już była cała gotowa 😂. Ale się naraziłam teraz 🙈. Trudno lubię być obiektywna 🤷🏻‍♀️. W moim subiektywnym odczuciu amerykański sen bycia prostytutką na ulicy i złapania w ten sposób milionera jest w tych samych kategoriach co praca stewardesy Massimo a reszta już bardziej europejska. Zakupy w Warszawie a nie na Rodeo drive i główny bohater mordował ludzi a nie przedsiębiorstwa , chyba handlował narkotykami i tego także nie popieram.

Na koniec zaś Ewa Minge tłumaczy feministko, że skoro kobiety same godzą się na "bycie za luksusowe życie lub nawet poniewieranie" to nie ma w tym nic złego:

Drogie feministki, to my kobiety decydujemy gdzie się zatrudniamy i jakie łykanie sprawia nam przyjemność . Jesteśmy silne , świadome , wykształcone i jeżeli tylko zostaniemy wychowane odpowiednio to zanim ktoś nas do czegoś zmusi to raczej go „zabijemy”. My godzimy się na bycie za luksusowe życie lub nawet takie zwyczajne poniewierane. Edukacja drogie panie. My rodzimy i my wychowujemy tak kobiety jak i mężczyzn.

Blanka Lipińska doceniła wywód projektantki:

Nareszcie ktoś mnie rozumie. Dzięki Ewa Minge za otwartą głowę - napisała autorka "365 dni"