Wraz z postępami w prowadzeniu pojazdów, Edyta Górniak coraz chętniej opowiada w programie o swojej przeszłości. W ostatnim odcinku znów powróciła wspomnieniami do małżeństwa z Dariuszem Krupą. Tym razem przyznała, że zanim powiedziała sakramentalne "tak", miała duże wątpliwości:

Wiedziałam, że to małżeństwo to nie to, dzień przed ślubem... Niestety. Nawet poszłam do wróżki, bo myślałam, że to niemożliwe. Nie mówiąc, że mam wątpliwości, poprosiłam ją, żeby zobaczyła, czy jest może jakaś podpowiedź od mojej praprababci, może skontaktuje się ze mną przez karty. A wróżka mi powiedziała, żebym nie brała ślubu. Ani jutro, ani nigdy

Dlaczego zatem Edyta jednak zdecydowała się poślubić Darka?

Miałam tak naprawdę jedną noc na podjęcie decyzji. I chyba się ugięłam pod presją. Chciałam wszystkich przekonać, że to jest dobry człowiek. Samą siebie też chciałam przekonać. Rozsądek i intuicja mówiły mi „nie”. Karty mówiły „nie”. Ale ja chyba zrobiłam to ze strachu

Okazuje się, że wątpliwości piosenkarki miały bardzo uzasadnione podstawy:

Tydzień przed ślubem dowiedziałam się, że zostałam okradziona przez byłego męża, ale nie mogłam w to uwierzyć. Dopiero jak zebrałam wszystkie dokumenty i miałam je w ręku dzień przed ślubem, to dopiero zrozumiałam, że to się dzieje naprawdę. Że zostałam wykorzystana finansowo. Straciłam prawa do swojej firmy, zostałam odcięta od swojego konta...

Górniak mimo wszystko wierzyła, że Krupa jest dobrym człowiekiem:

Myślałam, że to może zaniedbanie. Taka naiwna jestem. Wierzę, że ludzie z zasady są dobrzy. Czasem się pomylą, mają gorszy dzień, etap. Coś zepsują, ale ważne, żeby naprawili. Mam serce dziecka, choć jestem już kobietą po przejściach.

Jesteście ciekawi, jakie sekrety ze swojego życia prywatnego Edyta Górniak ujawni w kolejnym odcinku?