Zanim zaczął zwiedzać świat z kamerą podejmując się najbardziej ekstremalnych wyzwań, Przemysław Kossakowski był na prawdziwym życiowym zakręcie. W rozmowie z Plejadą opowiedział, jak wyglądała jego rzeczywistość, zanim trafił do telewizji:

Nie lubię o tym mówić, bo mam wrażenie, że tworzę przez to jakąś martyrologię Kossakowskiego, ale nie mogę o tym nie wspomnieć. Zbliżałem się do czterdziestki, rozwiodłem się, moje życie prywatne było totalnie zrujnowane, nie miałem pracy, brakowało mi pieniędzy i nie widziałem żadnych perspektyw na przyszłość. Psychicznie było to dość dewastujące.

Wówczas otrzymał propozycję, która odmieniła jego życie:

I w tym momencie dostałem dziwaczną propozycję, bo dla mnie wtedy to był jakiś szczyt dziwaczności, żeby zaangażować się w pracę nad tworzeniem kanału telewizyjnego. Nigdy nie miałem ambicji związanych z mediami. Byłem ostatnią osobą, która chciała mieć coś wspólnego z show-biznesem. Nie znałem też nikogo z tego świata, poza jedną osobą, którą poznałem kilka lat wcześniej. I to właśnie ona, czyli Lidka Kazen, złożyła mi taką propozycję. Lidka jest dzisiaj moją szefową. Takie historie się przecież nie zdarzają! Wszedłem w to i jestem w tym już siedem lat.'

Wkrótce również życie prywatne Przemysława znacznie się zmieniło. W jego życiu pojawiła się bowiem Martyna Wojciechowska, z którą stworzył bardzo udany związek. Zapytany o to, czy miłość dodaje mu skrzydeł, Kossakowski odpowiedział:

Wiem, że to brzmi banalnie, ale tak. Wszedłem w kolejną absolutnie nową dla mnie przestrzeń. Z nowymi obowiązkami, odpowiedzialnością. Nagle okazało się, że muszę się w tym odnaleźć. I choć wiem, że to nie ja powinienem się wypowiadać na ten temat, to mam ambicję nie zawodzić i wydaje mi się, że daję radę.