Na swoim koncie ma role w takich hitach, jak "Czas honoru", "Hotel 52" czy "Ojciec Mateusz", ale widzowie pokochali go za postać najstarszego syna Boskich w serialu "Rodzinka.pl". Jak wielu młodych aktorów z głowami pełnymi marzeń i ambicji, Maciej Musiał postanowił spróbować swoich sił za oceanem. W rozmowie z Plejadą opowiedział o tym, jak gorzkim doświadczeniem były dla niego próby podboju amerykańskiego rynku filmowego:

Korespondowałem z managementem w Stanach, od którego usłyszałem, że mam tam przylecieć. Wsiadłem więc w samolot i poleciałem. Na miejscu ta sama menadżerka, powiedziała mi, że niepotrzebnie przyjechałem, bo nikogo nie ma teraz w mieście i nic tu nie zdziałam. Byłem bardzo zły. Pokłóciłem się z nią

Aktor nie zamierzał się jednak poddawać:

Bilet powrotny miałem na za miesiąc. Przypomniało mi się, że przed wylotem Agata Kulesza podała mi adres agencji, która odezwała się do Agaty Trzebuchowskiej po "Idzie". A że nikogo tam nie znałem, postanowiłem, że tam pójdę. Nie miałem przepustki, ale akurat ktoś wchodził do windy i cudem udało mi się dotrzeć na górę. Jednak okazało się, że agencji od dawna już tam nie ma. Osunąłem się na ścianie. Byłem załamany.

Musiał zdradził, że choć kariery za oceanem zrobić mu się nie udało, to poznał ludzi, którzy pozwolili mu zrozumieć, jak działa amerykański przemysł filmowy:

To specyficzna machina, która rządzi się zupełnie innymi prawami niż ta polska. W Ameryce największą władzę mają agenci. To niezwykle silni ludzie, którzy mogą spotkać kogoś na ulicy i z dnia na dzień sprawić, że zagra w "Gwiezdnych wojnach". To od nich wszystko tam zależy