W rozmowie z "Faktem" Anna Rutkowska, która lata temu wraz z Krzysztofem zakładała detektywistyczny biznes wyznała:

Mówiąc nieskromnie, to ja go stworzyłam. Beze mnie nie byłoby tego całego imperium detektywistycznego. On kochał czarować, być w centrum zainteresowania, a ja zawsze skupiona byłam na ciężkiej pracy. Naszym przepisem na sukces była jego przebojowość i kokieteria w stosunku do mediów w połączeniu z moim wykształceniem. Bez tego nie byłoby nic.

Rutkowski postanowił odpowiedzieć byłej żonie również na łamach "Faktu":

Bez mojej byłej żony firma Rutkowski istnieje dalej od 2004 roku i ma się świetnie. Mój sukces nie wynika z lansu, ale z ciężkiej pracy. Gdybym od czasu naszego rozwodu w 2004 roku nie pracował i miał wszystko gdzieś, to o biurze Rutkowski nikt by nie słyszał. To nie Ania była przy sprawie Madzi z Sosnowca, to nie Ania była przy porwaniach okupowych, sprawie Ewy Tylman, sprawach wywożenia dzieci z Norwegii, Egiptu, Tunezji czy Pakistanu

Były detektyw dodał, że swój udział w jego sukcesie miało wiele kobiet, w tym jego partnerki, zarówno te formalne, jak i nieformalne. Rutkowski zdradził także, że byłej żonie Annie, z którą ma córkę płaci alimenty w wysokości 1200 euro miesięcznie.