Przez 9 miesięcy małżeństwa, Daniel Martyniuk zaserwował swojej żonie prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Od awantur i wyrzucania z domu, przez pojednanie na czas porodu i chrztu córki, po mało eleganckie wynurzenia w mediach społecznościowych. Po tym ostatnim wyskoku, kiedy to obwiniał Ewelinę o wrobienie go w ciążę, parcie na szkło i wyrachowanie, miarka się przebrała.

Jak informowało "Twoje Imperium", Ewelina Martyniuk złożyła pozew o rozwód z winy męża. Daniel najwyraźniej przestraszył się tego, że faktycznie może stracić zarówno żonę, jak i córkę, postanowił pokajać się w mediach.

W rozmowie z "Super Expressem" syn Zenka Martyniuka zapowiedział, że będzie walczył o swoje małżeństwo i nie dopuści do rozwodu. Przeprosił za swoje zachowanie zarówno żonę, jak i teściów:

Powiedziałem ostatnio trochę przykrych słów. Alkohol namieszał mi w głowie i wyszło jak wyszło. Nienawidzę alkoholu. Już po niego nie sięgnę. Będę walczył o rodzinę

Daniel zadeklarował także, że zamierza iść do pracy:

Myślę nad jakąś pracą, bo jak nic nie robię, to przychodzą mi do głowy głupoty. Chciałbym sam zarabiać na siebie i rodzinę. Wciąż szukam życiowej drogi, w pubie nie czułem, że się spełniam, nie chcę już wypływać w dalekie rejsy, choć to lubię, bo wiem, że strasznie tęskniłbym za Eweliną i Laurą.

Martyniuk zapewnia, że jest gotów na poświęcenia, byleby tylko uratować swoje małżeństwo:

Rozmawiamy z Eweliną o naszej przyszłości. Z miłości do żony usunąłem konto na Instagramie. Ewelina poprosiła mnie o to i o to, bym odstawił alkohol. Dla niej i dla naszej córki wytrwam w trzeźwości i będę najlepszym mężem