W jednym z odcinków ostatniej edycji "Ameryka Express" uczestnicy otrzymali zadanie pocałowania kilku obcych kobiet na ulicy. Część celebrytów występujących w programie nie wykonała zadania, albo, jak Zygmunt Chajzer, pytała napotkane osoby, czy może je pocałować. Jego syn podszedł jednak do zadania zupełnie inaczej i z zaskoczenia całował napotkane kobiety. Podobnie postąpił Tomasz Karolak.

Zachowanie obu panów wzbudziło ogólny niesmak, a przedstawicielki organizacji Feminoteka postanowiły nawet złożyć do prokuratury donos o możliwości popełnienia przez celebrytów przestępstwa molestowania seksualnego.

Całą aferę, w najnowszym wywiadzie dla Plejady skomentował Zygmunt Chajzer, który towarzyszył synowi w programie:

Mogę jedynie powiedzieć, że zadanie, które mieliśmy wykonać w programie i które wzbudziło takie emocje, było dosyć durne, głupie i niehigieniczne. Gdybyśmy nie byli pod presją czasu i gdyby nie to, że był to wyścig, w którym każda para ścigała się osobno, to pewnie grupowo stwierdzilibyśmy, że tego nie zrobimy. Natomiast podpisaliśmy wcześniej dokumenty, w których zaakceptowaliśmy regulamin programu i zobowiązaliśmy się do wykonania powierzanych nam zadań. I tyle. Robienie z tego wielkiej afery i nazywanie tego przestępstwami na tle seksualnym to dla mnie totalna bzdura. Czy ktoś naprawdę myśli, że Filip pojechał do Ameryki Południowej po to, żeby napadać seksualnie na obce kobiety? To przecież bez sensu